Scudzoziemczenie duszy, miłość bliźniego i bon ton

To, co opisuje Maria Kominek poniżej o kliniczny przypadek ciężkiej choroby, która w Polsce nazywano scudzoziemczeniem duszy. Ten kto na nią cierpi nie rozumienie już Polski (i jej nie kocha) i myśli jak cudzoziemiec (pytanie tylko czy myśli jak Rosjanin, Niemiec czy np. Francuz).

Zauważmy, że w przeszłości scudzoziemczenie duszy nazywano też najgroźniejszą postacią zdrady narodowej. Kto bowiem zdradził Polskę, o zbłądził jak np. Kmicic ten jeszcze miał szansę się zrehabilitować i często się rehabilitował. Scudzoziemczali na duszy są jak ślepcy. Nie uświadomią już sobie, że są zdrajcami.

Pozostaje jeszcze otwarte pytanie czy w opisanym przez Marię Kominek przypadku nie zabrakło zarazem miłości bliźniego i dobrego wychowania?

I jeszcze jedno. Dominikanie to w dosłownym tłumaczeniu „psy pańskie” – mają bronić wiary. Czy wspomniany ojciec tak gorliwie broni wiary, jak gorliwie obraża Polaków?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty Stanisława Krajskiego. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s