Refleksje po Marszu Niepodległości

Na Marsz Niepodległości wybraliśmy się z niewielkim czasowym opóźnieniem. Nie mogliśmy dotrzeć na Rondo Dmowskiego (Rotunda), lecz dotarliśmy z mężem parę minut po 15- tej w okolice skrzyżowania Marszałkowskiej z Żurawią. Byliśmy więc w samym centrum zamieszek.
Jestem osobą „zaprawioną” w uczestnictwie w różnych marszach i demonstracjach. Od czasów Solidarności było tego wiele i różnie tam bywało. To co widziałam na Marszałkowskiej było godne najlepszych popisów ZOMO. Czasami nawet miałam wrażenie, że teraz jest jakby nawet jeszcze ostrzej. Armatka wodna jadąca w pośpiechu naprzeciw spokojnie wyruszającego pochodu przypomniała mi armatki wodne na Placu Zwycięstwa. Przypomniało mi się jak chodziliśmy (to był rok 1982) układać Krzyż z kwiatów i jak zza hotelu Victoria pojawiały się szeregi zomowców, tłukąc w tarcze powoli zbliżali się do nas, a za nimi armatki wodne zaczynały „polewać”. Wtedy należało uciekać, ale wtedy nogi były szybsze, więc była jakaś różnica z dzisiejszym stanem rzeczy…

No, że nogi nie takie jak dawniej, staliśmy bliżej rogu, nie wychodząc na samą Marszałkowska, gdzie leciały race i puszczano gaz łzawiący. Widzieliśmy jednak wszystko dokładnie, mogliśmy zrobić zdjęcia, zresztą wiele ludzi fotografowało. Wszystko wyglądało jak za dawnych czasów. Tylko,że policja ma teraz lepszy sprzęt. Policjanci wyposażeni w butle z gazem łzawiącym, ubrania prawdopodobnie jeszcze lepiej chroniące, lepsze pałki, karabinki itd. Zaskoczyło mnie jednak coś nowego – w szeregach policji były kobiety! Mój kobiecy rozum nie może pojąc jak to jest możliwe, by kobieta wybrała sobie jako zawód być policjantką w oddziałach prewencyjnych. Przecież to wcześniej czy później się kończy biciem kogoś, może kopaniem bezbronnego, a może również i strzelaniem. A kobieta jest stworzona po to by chronić życie. Mogę zrozumieć policjantki w policji drogowej czy administracji, ale w oddziałach prewencyjnych!

O zamieszkach na rogu Marszałkowskiej i Żurawiej napisano wiele, więc nie będę o tym za długo pisać. Dość, że była to jawna prowokacja (jak za dawnych czasów). I tak na przykład w pewnym momencie dwóch zamaskowanych mężczyzn rzuciło się do ogrodzenia młodego drzewka i zaczęło wyrywać sztachety. Policjanci, którzy stali bardzo blisko nie zareagowali. Jeden z mężczyzn, uzbrojony w wyrwaną dość potężną sztachetę poszedł spokojnie w kierunku Marszałkowskiej i nikt w niczym mu nie przeszkadzał.(można ten monet zobaczyć tu: http://www.youtube.com/watch?v=yigGerXmd80&feature=g-crec-u&noredirect=1)
Race ciągle leciały, gaz potwornie śmierdział, trzeba było pomagać tym, którym oczy łzawiły, chociażby dostarczeniem chustką czy użyczeniem trochę wody. Nagle kilkunastu policjantów wbiegło w Żurawią i nie wiadomo dlaczego stanęli w dwuszeregu i zaczęli się układać do strzału. Potem oddali na komendę kilka strzałów w powietrze. Nic w tym miejscu się nie działo, nikt nie rzucał racami, nikt nie wyrywał bruku, ludzie tam stali, obserwowali, komentowali. Ci policjanci nawet nie zapowiedzieli, że mają zamiar strzelać. Po prostu zaczęli sobie strzelać i po pierwszej serii się nie rozeszli, tylko za parę minut powtórzyli manewr, a potem sobie poszli. (http://www.youtube.com/watch?v=xI6cM5YK1fM)

Ostatecznie jakoś wszystko jakby się uspokoiło i Marsz poszedł Marszałkowską. W międzyczasie oderwano czoło Marszu od reszty, więc pierwsza grupa poszła, a zasadnicza część Marszu dopiero potem ruszyła. Mogliśmy więc dołączyć do Marszu i iść.

Tak się zdarzyło, że trafiliśmy w grupach młodych ludzi, tak zwanych „kiboli”, jak i członków ONR i innych zgrupowań młodzieżowo radykalnych.

Chce zaznaczyć, że nie wolno używać tej obraźliwej nazwy „kibole” dla tych ludzi, których widzieliśmy na Marszu i których było bardzo dużo. To młodzi, mocni mężczyźni, zachowujący się zupełnie porządnie i bez zarzutu. Wykrzykiwali swoje hasła, z którymi nie można się nie zgodzić. A że czasami te hasła wyrażane są słowami nieparlamentarnymi nie jest powodem do oburzenia się, ani do potępienia. Taki jest ich język, dosadny, ale odpowiedni do sytuacji. A że jest taki to nie ich wina. Nie jest lepszy język wielu naszych polityków, artystów, dziennikarzy, a szczególnie tzw. celebrytów. Zresztą warto powiedzieć że gdy dwie już bardzo wiekowe panie znalazły się obok i zwróciły uwagę, ze te słowa są nieładne, to młody człowiek, który podawał hasła (byliśmy bardzo daleko od wozu, skąd podawano hasła i pieśni, więc w tym miejscu pochodu były „własne hasła”), więc ten młody człowiek powiedział: „koledzy, uszanujmy starsze panie” i podał inne hasło, bez ozdobników nieparlamentarnych.

Pamiętajmy zresztą, że właśnie ci lub tacy młodzi ludzie jako jedyni stanęli na wysokości zadania i kiedy na Kopcu Powstania 1 sierpnia tego roku pojawiła się H. Gronkiewicz – Waltz ją wygwizdali. Pokazali, że jeszcze są w Polsce ludzie, którzy potrafią stanąć w obronie prawdy i honoru. I myślę sobie nieraz, że właśnie ci młodzi, a nie inni „przejmą pałeczkę” od naszego, już dobrze przerzedzonego pokolenia, które chciało marzyć i działać, i dla którego słowa Bóg Honor, Ojczyzna były jasne i zrozumiałe i miały wielki sens.

Marsz po woli dotarł do Pomnika R. Dmowskiego, gdzie zrobiliśmy sobie krótką prywatna przerwę. A wyglądało to tak – na końcu Al. Ujazdowskich w kierunku Belwederskiej stal zwarty kordon policji. Ulica była zablokowana od ściany do ściany. Nikogo tam nie przepuszczano. Parę osób przeszło, ale widać to były osoby „specjalnego traktowania”, bo policja stanowczo odmawiała każdemu i tłumaczyła, że nie wolno, że chronią i że ma być spokój. I tak stali tam chroniąc (można ich zobaczyć na zdjęciu, które umieszczam, niewątpliwie – było kuszące zrobić sobie zdjęcie na takim „tle”) i stali nieruchomo, a my ruszyliśmy dalej z pochodem w kierunku Agrykoli.

Jakie ogromne było moje zaskoczenie, gdy po powrocie do domu zobaczyłam na portalu niezależna.pl (czyli Gazety Polskie) film ukazujący T. Sakiewicza, stojącego obol pomnika Piłsudskiego i przemawiającego do ludzi trzymających ogromny napis „Kluby Gazety Polskiej”.

Proszę mi wierzyć – parę razy sprawdzałam czy ja dobrze odczytuję, czy to przypadkiem nie jest filmowane w innym dniu i godzinie, czy abym ja nie pomyliła miejsca. Ale nie – to był ten sam dzień, godzina – niewiele później niż Nasz Marsz poszedł w kierunku Agrykoli.

Jak to jest? Matka z dzieckiem nie mogła przejść w kierunku Belwederskiej, a grupy Sakiewicza mogły? Mogły przejść tłumy ludzi, stanąć przed samym Belwederem i zakończyć swój marsz wiecem, nie nękane przez nikogo? Nie potrzeba było przed tymi tłumami chronić ani Belwederu, ani Urzędu Rady Ministrów, ani znajdującej się w pobliżu Ambasady Rosyjskiej. Czy tak z góry było wiadomo, ze nie będzie żadnych prowokacji lub że nie potrzeba robić tych prowokacji w stosunku do T. Sakiewicza?

Ci ludzie, którzy szli z Klubami GP, prawdopodobnie nie wiedzieli w ogóle, że ulica była uprzednio blokowana. Prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy a tego, że są dobrze wykorzystani do reklamy Gazety Polskiej, wszak niosą transparenty z napisami powtarzającymi nieskończoną ilość razy GP, GP, GP… To taki tani efekt marketingowy, ale skuteczny.

Ci ludzie na pewno nie zapytają T. Sakiewicza z kim uzgodnił tak łagodne przejście i możliwość wiecu pod samym Belwederem i to po tak burzliwym początkiem Marszu. Naszego Marszu, a nie marszu GP. I na pewno nie zapytają skąd wiedział z takim wyprzedzeniem, że rozróby będą na samym początku i że nękani będą grupy idące na początek i w środku Marszu. Skąd wiedział tak dobrze, że swoich ludzi ma skierować na sam koniec Marszu, daleko od wszelkich takich czy innych prowokacji? Na pewno nie zapytają.

Ale ja pytam: Panie Sakiewicz, z kim Pan się układa i jaką kartą Pan gra?

Kto dopuszcza Pana pod Belweder, gdy nam tam przejść nie wolno?

Do których równiejszych Pan należy?

Czas kończyć te refleksje nad Marszem. Był piękny – pokazał kto jest prawdziwym Polakiem i kto ma takie czy inne układy.

Dziękuje Organizatorom Naszego Marszu!

Dziękuję młodym radykalnym narodowcom!

Dziękuję za nadzieję na lepszą Polskę!

Maria Kominek OPs
14.11.2012

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Teksty Marii Kominek OPs. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s