Przyszły kształt Polski (3): co to jest dobrobyt?

Co dziś rozumie się przez dobrobyt?

Jego pojecie jest bardzo uproszczone i subiektywne. Najczęściej definiuje się go krótko jako „zaspokojenie preferencji materialnych”.

W praktyce oznacza to dostęp do pewnych dóbr konsumpcyjnych i udogodnień cywilizacyjnych.

W tym rozumieniu dobrobyt może osiągnąć, bez żadnego przygotowania, każdy człowiek, który żyje w obszarze funkcjonowania różnych udogodnień cywilizacyjnych (typu służba zdrowia, autostrady, telefony komórkowe) i ma wystarczającą ilość gotówki, by zakupić różne dobra konsumpcyjne i usługi. Taki sam dobrobyt, osiąga bez wysiłku (a tylko posiadając pieniądze), w tym jego rozumieniu, profesor i analfabeta.

Mamy tutaj do czynienia z e zjawiskiem, które można nazwać „demokratyzację dobrobytu”. Ta demokratyzacja jest jeszcze pogłębiona przez przeświadczenie, że każdemu należy się taki sam dobrobyt (bo każdy ma takie same potrzeby i „preferencje”).

Jeszcze przed II wojna światową rozumiano dobrobyt, przynajmniej środowiskach katolickich i prawicowych, zupełnie inaczej.

Jego osiągniecie nie było związane tylko z osiągnięciem dochodów na pewnym poziomie.

To bowiem, co najważniejsze w dobrobycie pochodziło z innej, niż ekonomiczna sfery.

Przed drugą wojną światową postrzegano dobrobyt dwojako.

Byli tacy, którzy ujmowali go w pierwszym rzędzie w perspektywie materialnej, którą czynili punktem wyjścia dla innych perspektyw.

Ujmowali oni dobrobyt jako zjawisko występujące wyłącznie w sferze materialnej, ale nie wiązali go tylko z posiadaniem i używaniem dóbr materialnych. Dobrobyt, w ich ujęciu, to był bowiem pewien fizyczny stan nie tylko ułatwiający rozwój osobowy człowieka w perspektywie jednostkowej i wspólnotowej, ale inspirujący ten rozwój, a nawet niezbędny do tego, by nastąpił on w wielu perspektywach.

Do grupy tej zaliczyć należy np. F. Konecznego, który pisał: „Dobrobyt przymnaża zdrowia, czyni nam przystępniejszym piękno, ułatwia służbę dobru, daje nam czas i możność, by się poświecić dociekaniu prawdy”. Stwierdza też, że dobrobyt dając niezależność materialną tworzy warunki do rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego.
Byli też tacy, którzy ujmowali zjawisko dobrobytu nie tylko w perspektywie materialnej, ale również w płaszczyźnie intelektualnej, kulturowej, moralnej i religijnej. Pierwsze, jak się wydaje, tego typu wielopłaszczyznowe ujęcie dobrobytu, pojawiło się w drugiej połowie XIX wieku w tekstach Henryka Struvego. Stwierdza on, że dobrobyt jest ostatecznym celem praktycznej działalności człowieka. Wyróżnia następujące formy dobrobytu: fizyczny, społeczny, duchowy. Pisze: „Zadowolenie potrzeb bytu fizycznego, porządek społeczny i wreszcie spokój duszy, oraz czyste sumienie, oto cele zasadnicze, typowe, do których sprowadza się całe bogactwo dążności życiowych człowieka”.
W podobny sposób ujmowali tę problematykę inni myśliciele. Ks. Jan Piwowarczyk twierdził, że celem państwa jest dobrobyt ogółu, a zatem „dobrobyt materialny i moralny” jednostek i wspólnot stanowiących państwo, ponieważ stanowi on zadośćuczynienie „prawu natury”.
W okresie międzywojennym najszerzej problematykę dobrobytu ujął ks. A. Szymański.
Stwierdza, że pojęcie dobrobytu pojawia się w dwóch porządkach: ekonomiki teoretycznej i polityki ekonomicznej. W tym pierwszym pojawia się empiryczne pojęcie dobrobytu, rozpatruje się go jako „rzecz” – zjawisko materialne, które posiada określone cechy i przyczyny.

W tym drugim porządku pojawia się szersze, można powiedzieć filozoficzne, pojęcie dobrobytu. Ujmuje się go w aspekcie wszystkich porządków życia ludzkiego, w kontekście indywidualnym i społecznym, w płaszczyznach moralnej i kulturowej. Dobrobyt tak ujęty jawi się jako wieloaspektowe zjawisko związane nie tylko z materialną, ale i duchową sferą ludzkiego życia. A. Szymański rozpatruje go właśnie w tej perspektywie.
Wyróżnia pięć stopni zaspokojenia potrzeb indywidualnych i społecznych: bieda, niedostatek, dobrobyt, zamożność, bogactwo.
Bieda to stan „egzystencji głodowej”, w którym nie można zaspokoić tzw. minimum egzystencji, czyli potrzeb „najkonieczniejszych”. Stan ten „nie pozwala rozwinąć uzdolnień człowieka i stanowi przeszkody dla moralności”.
Niedostatek to stan, w którym zaspokaja się potrzeby „najkonieczniejsze” i osiąga „minimum egzystencji”.
A. Szymański nie precyzuje bliżej potrzeb „najkonieczniejszych”, „minimum egzystencji”. Nie wiemy więc czy chodzi mu tylko o zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych, czy również o zaspokojenie niektórych pozostałych potrzeb człowieka. Wydaje się, że do tych „najkonieczniejszych” potrzeb zalicza pewne podstawowe potrzeby pozamaterialne, a więc przynajmniej te potrzeby, które pozwalają rozwijać w stopniu podstawowym „uzdolnienia człowieka”. Wydaje się też, że przez „minimum egzystencji” rozumie takie warunki, w których nie występują „przeszkody dla moralności”, a więc takie warunki, które zmuszają człowieka do działań sprzecznych z zasadami moralnymi.
Dobrobyt to, taka jest jego ówczesna definicja, stan, który polega na łatwym zaspokojeniu usprawiedliwionych potrzeb tak jednostki, jak społeczeństwa, i to zarówno potrzeb teraźniejszych jak i przyszłych.
I chodzi tu o wszystkie ludzkie potrzeby we wszystkich perspektywach, a wiec np. materialnej, kulturowej, moralnej (w tym szczęścia), intelektualnej itd.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s