Destrukcyjna rola Ruchu Światło-Życie

Przez jakiś czas w Kościele polskim nie było prawie żadnych wspólnot dla świeckich. W pewnym momencie pojawił się nowy i prężny ruch – Ruch Światło-Życie (nazywany początkowo ruchem oazowym). Szybko stał się obecny w wielu parafiach. Organizował w wakacje swoje Oazy w wielu miejscach Polski, które rzucały się w oczy. Ich uczestnicy manifestowali głośno swój katolicyzm. Wszędzie, jeśli to było możliwe, na szczytach gór, rozstawiali widoczne z daleka wielkie krzyże. Podziwiano ich. Wiązano z nimi nadzieje. W pewnym momencie zdecydowana większość tych, którzy potem zostawali kapłanami czy gorliwymi katolikami przechodziła przez oazową formację, była aktywna we wspólnotach Ruchu Światło-Życie.

Mało kto zauważał negatywne strony tego ruchu.

Jakoś wszystkim umykało, że podnosił on ludzi z kolan, wprowadzał zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej procesyjnie i na stojąco.
Nie zauważano, że w ich formacji nie ma miejsca na tradycję katolicką, naukę Kościoła, na jego nauczanie społeczne, na teologię dogmatyczną i moralną, nauczanie Prymasa Tysiąclecia i polskich myślicieli katolickich, na nauczanie wielkich Doktorów Kościoła.

Nikomu nie przeszkadzało, że ich formacja opierała się na poznawaniu i utrwalaniu posoborowej liturgii i, w drugiej kolejności, nauczaniu, choć najczęściej nie wprost tych najbardziej „rewolucyjnych” wskazań Soboru Watykańskiego II.

Nikt nie zauważył, że istota ich stałej formacji była de facto protestancka. Oni nie zapoznawali się żadnymi tekstami katolickimi, nawet z dokumentami Soboru Watykańskiego II czy papieża Jana Pawła II. Oni zawsze tylko sięgali „do źródeł”, czyli do Pisma Świętego i „studiowali” je na sposób protestancki. Czytali je, a potem sami interpretowali, wbrew podstawowym zaleceniom Kościoła.
Ich interpretacja zaczerpnięta była wprost od Lutra. Nie pytali się o to jaka jest prawda, co na ten temat mówi Kościół i Jego Doktorzy. Każdy, w myśl sugestii Lutra, miał własną, oryginalna interpretację, bo każdy mówił o tym „co Chrystus chce do mnie przez te słowa powiedzieć”.

Zdarzało się, ze wspólnoty Ruchu Światło-Życie w swoją praktykę włączały elementy hinduizmu, buddyzmu, przede wszystkim jogi. Sam widziałem i wewnętrzne instrukcje niektórych wspólnot dotyczące tego jakie podyktowane przez jogę pozycje ciała należy przybierać do „Ojcze nasz”, a jakie np. do „Zdrowaś Mario”. Nikt jakoś się tym nie przejmował.

Ruch Światło-Życie czynił ze świeckich „służbę ołtarza”, swoistych pół- zakonników – ludzi, których katolicyzm realizował się tylko w zamknięciu – we wspólnocie. Wtargnęli an ołtarze i ambony. Początkowo to były tylko czytania i śpiewy. Potem pojawiły się „wstępy”. Działacze ruchu pouczali wiernych w Kościele na temat czytań, czy elementów liturgii.

Ruch Światło-Życie, nie boję się tego powiedzieć, przyczynił się w znacznym, jeśli nie decydującym stopniu, do tego, że Kościół polski wszedł w „nowy okres” znacznie osłabiony w perspektywie formacji i nastawiony na zamykanie się „w kruchcie” przed światem a nie na ewangelizację i zmianę Polski.
Dziś, gdy ruchów i wspólnot jest w Kościele wiele, gdy prym wiodą inne, również oderwane od tradycji, protestantyzujace organizacje takie jak Odnowa w Duchu Świętym i neokatechumenat, rola Ruchu Światła-Życie spadła. Nadal jednak wykonuje swoją „krecią”, często myślę, bezwiednie, robotę rozwadniając i desakralizując Mszę Świętą, przekształcając ją w to, przed czym tak ostrzegał Ratzinger, a potem Benedykt XVI, czyli w swego rodzaju, religijny, bo religijny, ale jednak show. Ostatnio ruch ten zaczął wprowadzać do Mszy św. nowy element, zamiast homilii scenki lub pantomimy. Scenki te czy pantomimy mają ilustrować różne negatywne i pozytywne, Boże i Nie-Boże sytuacje. W efekcie przy ołtarzu pojawił się np. taniec w rytm dyskotekowej muzyki, show sensu stricte zaczął coraz częściej gościć w trakcie Mszy św. Ostatnio obejrzałem w trakcie Mszy św. dla dzieci w swojej parafii pantomimę –taniec w wykonaniu miejscowej wspólnoty Ruchu Światło-Życie o niejasnym przesłaniu (prawdopodobnie chodziło o zwycięstwo dobra nad złem), któremu towarzyszyła rockowa muzyka. „Publiczność” zareagowała żywiołowo – gromkimi brawami.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ruchy kościelne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s