Kościół polski i elity katolickie

Jedną ze słabości polskiego Kościoła jest brak świeckich elit katolickich z prawdziwego zdarzenia. Inteligencja (ta „całą gębą”) intelektualiści, naukowcy, biznesmeni (bogaci ludzie), politycy, artyści, dziennikarze itp. to w Polsce z reguły ludzie, którzy mają niewiele wspólnego z Kościołem. Niekiedy są pobożni, ale nawet w takich wypadkach trudno ich zaliczyć do elity katolickiej, ponieważ ich katolicyzm ogranicza się wyłącznie do sfery pobożności. W myśleniu, w formacji intelektualnej nie są katoliccy. Ich wiedza nie jest katolicka (nie znają teologii, filozofii katolickiej, nauczania Kościoła, historii Kościoła, twórczości twórców katolickich albo znają te dziedziny bardzo pobieżnie i wyrywkowo).

Polski Kościół staje się zatem, siłą rzeczy, coraz bardziej ludowy. Brakuje mu potencjału intelektualnego, świeckich liderów, fachowców (np. nauczycieli katolickich). W tej perspektywie jest zatem jakoś niepełny, okaleczony, niewydolny w wielu perspektywach.

Dlaczego tak jest i jak to można by zmienić?

O jednym z powodów takiej sytuacji pisał o. Jacek Woroniecki. Ustosunkowując się do zarzutów wobec Kościoła polskiego stawianych przez przedstawicieli elit polskich w okresie międzywojennym stwierdził, że znaczna część tych zarzutów jest zasadna, ale za negatywna sytuację w Kościele odpowiadają przede wszystkim elity polskie.

Jakie były te zarzuty?

Twierdzono, ze polscy kapłani nie rozumieją elit i nie doceniają ich roli w Kościele, że nie potrafią prowadzić z polskim elitami dialogu i nie potrafią z nimi współpracować oraz traktować ich przedstawicieli w należyty sposób, że polskich kapłanów trudno zaliczyć do elit, bo najczęściej nie mają właściwej dla elit formacji, nie potrafią się zachować itp.
O. Jacek Woroniecki zauważył, że kapłani w zdrowym, prawidłowo funkcjonującym Kościele odzwierciedlają w swym pochodzeniu społecznym strukturę społeczeństwa. Jeśli zatem w danym społeczeństwie elity stanowią np. 15%, to przynajmniej 15% kapłanów powinno pochodzić z rodzin zaliczanych do tych elit. Jeszcze lepiej, gdyby takich kapłanów było o wiele więcej np. 30%. Łatwo by im było wtapiać się w polskie elity. O Jacek Woroniecki oskarżał polskie elity o to, że nie dają polskiemu Kościołowi kapłanów. Jeśli polscy kapłani w tej sytuacji są z reguły pochodzenia chłopskiego to nic dziwnego, ze taki jest ich stosunek do elit.

Oczywiście w Polsce były elity katolickie, i w swoim czasie większość polskich biskupów pochodziło z elit, w tym Weilu z arystokracji, ale zaborcy, Niemcy w II wojnie Światowej, Rosja Sowiecka robili wszystko, co w ich mocy, by te elity w pierwszym rzędzie wyeliminować, spacyfikować czy przekabacić. Wielu przedstawicieli elit zginęło w powstaniach czy an skutek prowadzenia działalności patriotycznej.

W okresie międzywojennym ta sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. Kościół polski, jak się wydaje, popełnił tu poważny błąd. Gdy pojawiła się kwestia reformy rolnej Kościół poprał reformę wspierając łaknących ziemi, często biedujących z powodu jej braku, chłopów. Tym samym jednak ugodził boleśnie w ziemiaństwo przyczyniając się do tego, że wielu ziemian zbankrutowało i musiało przenieść się do miasta, gdzie wegetowali (np. jako urzędnicy czy nauczyciele) tworząc polską tzw. pracująca inteligencję. Ziemianie czuli się skrzywdzeni przez Kościół. Akcja Katolicka, którą tworzyli głównie ziemianie po reformie rolnej przestała w Polsce istnieć. Inteligencja polska zrodzona z ziemiaństwa stała się klasą antyklerykalną ograniczającą swój kontakt z Kościołem do sakramentów. Jej formacja intelektualna nie była w związku z tym katolicka. Po II wojnie światowej zjawisko to w znaczny sposób się pogłębiło. Znaczna część inteligencji została przez komunistów zepchnięta na margines, a ci co utrzymali swojej pozycje dokonali tego przyjmując poglądy lewicowe i kolaborując z komunistyczna władzą.

Polski Kościół po 1989 r. nie próbował nawet zmienić tej sytuacji. Nie podjął działań zmierzających do wytworzenia polskich elit katolickich. Nie zaczął tworzyć uczelni ( w tym np. pedagogicznych), dobrze płatnych miejsc pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem. Nie konsolidował polskich elit katolickich i nie traktował ich przedstawicieli jako katolickich elit (z szacunkiem jako parterów). W swoich uczelniach nie kształtował etosu elity katolickiej, nie dawał formacji właściwej dla elit.

Czy można to zmienić?

Bardzo trudno zmienić jest tu sytuację bez aktywnego zaangażowania Kościoła hierarchicznego. Wiele jednak można by zrobić. Katolicy, którzy mają jakieś inklinacje do tego by stanowić katolickie elity (np. wyższe wykształcenie i dobre dochody) powinni się integrować, pogłębiać swoją katolicką formację intelektualną i kulturową (w tym savoir vivre) przyjmować na siebie obowiązki właściwe dla katolickich elit i przejawiać aktywność w tej perspektywie.
Przed II wojną światową były np. takie instytucje, które nazywały się resursy: obywatelskie, ziemiańskie, kupieckie itd. Były to kluby towarzyskie, ale również ośrodki życia intelektualnego, kulturalnego, społecznego. Tworząc podobne organizacje odradzające się elity katolickie mogłyby tworzyć katolicką opinię społeczną, którą również Kościół musiałby brać pod uwagę. Resursy mogłyby inspirować czy wprost podejmować różnego typu inicjatywy, w tym w perspektywie szkolnictwa, samopomocy, działalności gospodarczej.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kościół. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s