„Gdy widzisz ptaka w locie jak wolny jest, jak płynie sobie, aż po nieba kres” – część I

Od dziecka umiłowałem wolność. Jako kilkulatek rozumiałem ją jako niczym nie skrępowaną swobodę. Chciałem być jak ptak. Gdy miałem 4 lata poszedłem się bawić na podwórko po południu, a wróciłem po północy. Mama zrobiła mi „awanturę” i za karę oddała do przedszkola. Podmurówka ogrodzenia terenu przedszkola sięgała ponad metr pod ziemię. Trzy dni zajęło mi robienie podkopu. Czwartego dnia uciekłem. Wróciłem do domu około północy.

Już pod koniec szkoły podstawowej przyjąłem z jakiejś książki bardziej dojrzałą, choć cząstkową, definicję wolności: wolny jest ten, którego praca polega na robieniu tego, co kocha i co robiłby sam z siebie, gdyby był milionerem. Wtedy przysiągłem sobie, że będę w swoim życiu wykonywał wyłącznie taką pracę (i to mi się w 95% udawało).

Czy bycie „ptakiem” to jeden z integralnych elementów wolności, jej fundament?

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii wolność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s