Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: czy to jest godne kapłana?

Pewna osoba zaczęła na facebook zamieszczać w odcinkach „recenzję” mojej książki pt. „Masoneria polska 2018”. Dlaczego napisałem słowo recenzja w cudzysłowie? Zrozumieją to Państwo, gdy się z tą „recenzją” zapoznają. Pierwszy jej odcinek nosił tytuł „O książce z czartem pisanej”.

Przytoczę jej najbardziej istotny fragment:

„Autor dumnie epatujący katolicką przynależnością, sponiewierał w niej ludzi (świeckich i duchownych), obdzierając ich z godności i dobrego imienia oraz oskarżając ich o herezje czy sugerując przynależność do wolnomularzy.
Jest to książka, która napawa obrzydzeniem. Po jej przeczytaniu można się czuć jedynie brudnym, i to aż tak, jak po wpadnięciu do szamba. Jest to książka wyszeptana Autorowi przez Ciemność, która przychodzi kraść, zabijać i niszczyć (por. J 10, 10), która uderza w pasterzy, by rozpraszały się owce (por. Mk 14, 27), i która z wrodzonym sobie wdziękiem kusiciela wiedzie Autora ku schizmie”.

Link do posta: https://www.facebook.com/tomaszszalanda/posts/2002519856425725

Czy warto do takiego tekstu się ustosunkować. Zero argumentów, obraźliwe inwektywy, odsądzanie Krajskiego od czci i wiary.
Ktoś powie: po co więc w ogóle brać go pod uwagę? Nie ma się do czego odnieść. Nie można wejść w polemikę, a zastosowanie tych samych metod byłoby zniżeniem się do poziomu, do którego zniżać się nie warto.
Jest jednak pewien powód, dla którego warto i trzeba ten tekst przytoczyć i jakoś się do niego odnieść.
To jest osoba autora. Jest to kapłan, proboszcz, doktor nauk teologicznych, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym, a zatem wychowawca kleryków – przyszłych kapłanów.

Nazywa się ks. Tomasz Szałanda.

Do kolejnych odcinków tej „recenzji” będę się ustosunkowywał w najbliższych dniach. Jej autor jest już w nich nieco bardziej „merytoryczny”, choć widać jak na dłoni, że ta „recenzja” ma jeden cel: zdezawuować i ośmieszyć stosując wszelkie możliwe sofistyczne chwyty oraz inne metody, które wobec mnie stosowała dotąd tylko „Gazeta Wyborcza”.

Jeden przykład.

Ks. Szałanda oburza się, gdy mówię o wpływie szatana na filozofów greckich i wiąże bóstwa starożytnej Grecji i Rzymu z demonami. Pisze: Szanowny Autor ignoruje jednak choćby dwa teksty z Nowego Testamentu. Pierwszy z nich dotyczy pobytu św. Pawła w Atenach (w mieście Platona!) opisane w Dz 17, 16-34. Apostoł „burzy się wewnętrznie na widok miasta pełnego bożków” (w. 16), jednakże nie interpretuje tego jako diabelskiego dzieła: „Mężowie ateńscy (…) widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: „Nieznanemu Bogu”. Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając” (w. 22-23). Dostrzega natomiast, że proces poszukiwania Boga i odnalezienia Go jest Bożą strategią (w. 26-27), a życie w innej religii, kulcie, określa mianem „życia w nieświadomości” (w. 30), a nie szatańskim planem. Drugi tekst również należy do św. Pawła – Rz 2, 14-16: „Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. [Okaże się to] w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii” (Rz 2, 14-16). Apostoł wyraźnie mówi, że ten, kto nie zna Boga Jedynego, działa na podstawie sumienia, w świetle którego zostanie osądzony (nie „z góry” potępiony) przez Boga. Diabeł możne wmawiać różne rzeczy, podpowiadać rozmaite przewrotności, lecz bez badania tego w Kościele i z Kościołem szybko można się stać jego sługą i to bardzo użytecznym. A w taką pułapkę wpadł Autor.

Link do posta: https://www.facebook.com/tomaszszalanda/posts/2002970893047288

Ks. Szałanda pragnie zatem stworzyć wrażenie, że Krajski wszystko to sobie, i to pod wpływem diabła, sam wymyślił i głosi coś, co jest sprzeczne z Pismem Świętym, a szczególnie z nauczaniem św. Pawła.

Jeśli już posługujemy się cytatami z Pisma Świętego nie róbmy tego w taki sposób jak Świadkowie Jehowy. Ks. Szałanda wyraźnie działał tu wybiórczo i tendencyjnie. Dlaczego nie wziął pod uwagę następującego fragmentu „Pierwszego Listu do Koryntian”: „Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów”. (1 Kor 10, 19-21).
Ks. Szałanda referują mój tekst pominął i to, jak wszystko wskazuje, z premedytacją, ten fakt, że ja odwołuję się do pewnych tekstów i pewnych autorytetów.

Przedstawiając problematykę demonów u Plotona powołuję się na rozprawę naukową. ks. prof. Tomasza Stępnia z UKSW. Przytaczam, miedzy innymi następujący fragment tej rozprawy: „W nauce Platona demony spełniają bardzo ważną rolę. Choć demonologia Platona zawiera jeszcze wiele innych wątków, to – jak się wydaje – ich pośrednictwo pomiędzy bogami a ludźmi ma najważniejsze znaczenie dla późniejszej tradycji filozoficznej. Najlepszym przykładem takiego demona pośrednika jest postać Erosa przedstawiona w Platońskiej Uczcie. Zadaniem Erosa, zrodzonego przez Penię i Porosa (Dostatek i Biedę), jest zapewnienie światu jedności przez pośredniczenie pomiędzy bogami a ludźmi. Uosabia on siłę miłości, która może wznieść duszę człowieka ponad to, co zmysłowe, ku temu, co ponadzmysłowe, a zatem jest w stanie doprowadzić człowieka do tego, co było ostatecznym celem ludzkiej duszy. Człowiek może to osiągnąć poprzez bardzo specyficzny kontakt z demonami, które Platon uważa za niższych bogów. Doskonały moralnie filozof może oglądać bogów w akcie iluminacji. Pełnia takiego oglądu jest możliwa dopiero po śmierci, ale sam Platon, wedle późniejszych świadectw, miał dostąpić takiego oglądania bogów już na ziemi. Zazwyczaj jednak człowiek, który jest pogrążony w materialnym świecie, w kontakcie z demonem wpada w rodzaj demonicznego szału”.

W mojej książce jest też następujący fragment, który wskazuje na to, że tylko powtarzam to, co mówi Messori (znany katolickimi myśliciel, który przeprowadził między innymi wywiad-rzeka z Janem Pawłem II) i Teodoret z Cypru: „Czy ci bogowie byli, jak chcieli tego ateistyczni religioznawcy, wytworem ludzkiej fantazji, ludzkiego strachu, ludzkiej ignorancji? A może jednak te kulty były źródłem objawienia demonów, które, łaknąc czci, pragnąc władzy, prezentowały się ludziom jako bóstwa?

Teodoret z Cyru biskup żyjący w V w. nie miał wątpliwości, że bogowie starożytnej Grecji i Rzymu to demony (Teodoret z Cyru, Leczenie chorób hellenizmu. Z języka greckiego przełożył, wstępem, objawieniami i indeksem opatrzył S. Kalinkowski, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1981, s. 81-82.)

Tak ten problem ujmuje Vittorio Messori w swojej książce pt. „Przemyśleć historię”: „…tymi, którzy wierzyli – i to bez wahania – w prawdę pogaństwa i jego bogów, byli właśnie chrześcijanie. Oni w walce nie stosowali broni sceptyków: to wszystko są bajki! Nie, bo jak wynika z wielu starożytnych chrześcijańskich pism apologetycznych, wyznawcy Jezusa – w odróżnieniu nawet od licznych pogan – wierzyli, że różni bogowie, jak: Jowisz, Junona, Wenus, Minerwa, Mars czy Merkury, i tak dalej, istnieli naprawdę, mieli swoją moc, mieszkali w świątyniach i posągach. Chrześcijanie nie odmitologizowali zatem pogańskiego bałwochwalstwa, lecz brali je na serio, w przekonaniu, że te istoty naprawdę istniały. Tyle, że – w ich oczach – nie były bogami, lecz demonami. Dramatyczny zapał w głoszeniu Ewangelii, trwający aż do czasów Konstantyna (a także później), można tłumaczyć tym właśnie przekonaniem. Uczeni z Rzymu mogli pogrążać się w swym eleganckim sceptycyzmie i pozwalać, żeby lud wierzył w bajkę o Olimpie. Inaczej było z chrześcijanami; oni byli przekonani, że głoszenie Ewangelii oznacza wyzwalanie biednych ludzi, oszukiwanych przez demony, które pod pozorami bóstwa, działają na szkodę człowieka”( V. Messori, Przemyśleć historię. Katolicka interpretacja ludzkiego losu, tom I. Przekład, przypisy, indeksy J. Dęmbska, Wydawnictwo M, Kraków1998, s. 299; por. L. Cristiani, Znaki obecności szatana we współczesnym świecie. Przełożył J. Irzykowski, Wydawnictwo Exter, Gdańsk 1995.)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Masoneria polska 2018. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s