Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: ks. Tomasz Szałanda i filozofia szatana

A oto kolejny fragment napisanej przez Księdza recenzji mojej książki:
Wyrazistym dopowiedzeniem „lejtmotivu” książki znajdujemy już w pierwszym rozdziale: „Masoneria i filozofia szatana” (s. 11-37). Tam też dowiadujemy się, że Autor zbiera materiały do książki „Historia filozofii szatana”, w której, w świetle nauki katolickiej, będzie starał się dowieść, iż poglądy – filozoficzne koncepcje m.in. Heraklita, Pitagorasa, Parmenidesa, Platona, Plotyna, Jana Szkota Eriugeny, Kartezjusza, Rousseau, Spinozy, Hegla, Kanta, Fichtego, Nietzschego, Marksa, Sartra czy Heidegera są podpowiedziami demonów (s. 18). Choćby o Platonie czytamy, że: „był jednym z starożytnej, tajnej, elitarnej sekty orfizmu, która stanowiła swego rodzaju masonerię starożytności” (s. 19). I dalej: „W tej doktrynie chodzi o poglądy Platona – moje uzupełnienie] człowiek przedstawiony jest w istocie na obraz i podobieństwa szatana. Opis działania człowieka, sposobu jego funkcjonowania, poznania i odniesienia do innych ludzi i rzeczywistości oraz jego celów jest faktycznie opisem, który pasuje tylko do szatana. Trzeba by uznać, że tę doktrynę podsuną Platonowi sam szatan” (s. 19). I jeszcze jeden fragment: „Szatanowi, który stał za Platonem, właśnie o to, między innymi chodziło: tak przygotować Greków i Rzymian, przed nadejściem Chrystusa, by Go odrzucili, by Nim pogardzili, by mówili: „Co to za marny bóg, który z własnej woli przyobleka się w ciało i głosi, że człowiek, nigdy od ciała się nie uwolni i będzie w nim trwał po wieki” (s. 21).
Tymczasem przyjmując tak i nienaukową i karkołomną „strategię” porównawczą źródeł, Autor wpadł w sidła diabelskiego intelektualizmu. Gdyby bowiem zastosować ów klucz choćby do Abrahama należałby uznać jego małżeństwo z przyrodnią siostrą – Sarą za szatański podszept (kazirodztwo przecież jest grzechem). Podobnie zresztą diabelski posmak ma pomysł bezpłodnej Sary, by jej mąż z niewolnicą począł upragnionego syna ”
itd (dalsze przykłady z Pisma świętego).

Nota bene: nie piszemy Heideger, ale Heidegger i raczej nie odmieniamy nazwiska Sartre.

Ksiądz pisząc te ostatnie zdania był bardzo zmęczony (lub opanowany przez złe emocje, które najbardziej zakłócają tok myślenia) lub po prostu nie chciał mnie zrozumieć. Bo co ma jedno do drugiego. W wypadku filozofów chodzi o doktrynę, a w wypadku postaci z Pisma Świętego o zachowanie. Oczywiście nie wiem (bo skąd miałbym wiedzieć) czy Platonowi i innym filozofom teksty dyktował sam szatan czy nie. To była pewna figura. Na myśli miałem to, że gdyby szatan pisał teksty filozoficzne to by napisał właśnie takie. Oczywiście nie wykluczałem i nie wykluczam, że to właśnie on je podyktował. Mówiąc jeszcze inaczej jestem pewny, że te teksty mu się bardzo podobają, bo wyrażają dokładnie to, co on chciałby wyrazić, powodują to, co chciałby spowodować – że ten, kto przyjmuje zawartą w nich filozelę chrześcijaninem już nie bardzo może być, (bo myśli tak jak szatan).

Odniosłem wrażenie, że Ksiądz skupił tyle uwagi na tym fragmencie mojej książki, bo uznał, że on sam przez się mnie ośmiesza i kompromituje. Przypomina mi to sytuację z końca lat dziewięćdziesiątych, gdy w „Naszym Dzienniku” opublikowano mój tekst, w którym dowodziłem, że dziś czasy łudząco przypominają te z końca istnienia Cesarstwa Rzymskiego, gdy dominowały dwie siły: pogaństwo i barbarzyństwo. W materiale tym stwierdziłem, że dzisiejszych barbarzyńców reprezentuje SLD, a pogan Unia Wolności. Jakie było moje zdziwienie, gdy ten tekst został w całości przedrukowany przez „Gazetę Wyborczą” w cyklu „Bez komentarza”. Jej redaktorzy uznali, że on kompromituje mnie sam z siebie. Tak to jest z „Gazeta Wyborczą”, że jej redaktorzy i ja nadajemy na zupełnie innych falach. To mnie nie martwi.

Martwi mnie to, że ja i ks. Szałanda nadajemy na zupełnie innych falach. Świecki katolik i kapłan powinni przecież nadawać na tych samych falach.

No, ale Ks. Szałanda uczył się wyraźnie w szkole pisarskiej „Gazety Wyborczej”. To przykład jego pióra – podsumowanie refleksji na temat mojej książki, które też pozostawię bez komentarza: Czytając te „analizy” mam wrażenie, że opary absurdu sięgają zenitu. Nie prawda. Następne wątki książki o ruchu charyzmatycznym, wspólnocie zielonoświątkowej i innych denominacjach, wyraźnie temu przeczą. Dopalacze są mi obce, choć po dzisiejszej lekturze zaczynam rozumieć ich działanie.

W kwestii podejścia do zagadnień filozoficznych trochę go rozumiem, bo skończył seminarium duchowne w Olsztynie, a od kapłanów, którzy je kończyli wiem, że filozofii (i teologii dogmatycznej) było tam na zajęciach tyle co kot napłakał (głównie uczą tam katechetyki). Stąd np. rzuca się w oczy, że ks. Szałanda nie zna wydanych na KUL-u dzieł Giovanniego Reale, a przede wszystkim jego wielotomowej „Historii filozofii starożytnej”. Reale pisze tam wiele o orfikach (sekcie orfickiej czyli protoplastach żydowskiej kabały, w której mowa o reinkarnacji, magii, panteizmie itd.) i przynależności do niej Platona oraz o tym, że prezentował on czysto orfickie „dogmaty” w swoich „filozoficznych” tekstach.

Gdy ksiądz Szałanda chodził do szkoły podstawowej ja już uczyłem historii filozofii w różnych seminariach duchownych w Polsce (np. w Łodzi, ale nie w Olsztynie). Uczyłem tam historii filozofii zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II i papieża Jana Pawła II, wskazaniami, które akurat w tym wypadku były dokładnie takie same jak w czasach przedsoborowych: po zaprezentowaniu doktryny jakiegoś filozofa należy pokazać jak ona ma się do doktryny katolickiej i określić, w świetle tej doktryny, jej duchowe i moralne owoce. W ten sposób uprawiamy pewną postać intersubiektywnej filozofii porównawczej. Proponuję ks. Szałandzie, by poczytał pod tym kątem teksty wyżej wymienionych filozofów zadając sobie wciąż pytania: jak to się ma do doktryny szatana? Czy przyjęcie w myśleniu zasad tych filozofów nie będzie rodzić w życiu owoców, które upodobał sobie diabeł. Zresztą u większości tych filozofów można znaleźć wypowiedzi, które bez żadnych wątpliwości można zaliczyć do satanistycznych, czyli takich, w których człowiek odrzuca Boga i stawia się na Jego miejscu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Działanie szatana, Masoneria polska 2018. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: ks. Tomasz Szałanda i filozofia szatana

  1. witek pisze:

    Przeczytawszy tekst ks Szałandy, dochodzę do wniosku, że jest on zwyczajnie niegrzeczny
    Zero argumentów, za to emocji co niemiara
    Ksiądz Szałanda oburzył się na fakt przytoczenia kilku nazwisk osób duchownych
    Uprzejmie proszę szanownego księdza by obejrzał dyskusję jaka odbyła się pomiędzy rabinem Skórką, a ks bp Rysiem.
    Niedobrze się czuję widząc wymownego na ogół biskupa, który zapomniał języka w…
    Na uprzejme słowa rabina przypominające o tym, dlaczego uznawani jesteśmy za braci, starszych i młodszych.
    Otóż pan rabin przypomniał nam, że po śmierci Chrystusa powstawało wiele różnorakich sekt, nurtów itp
    A jedną z nich było…chrześcijaństwo
    Zresztą obydwaj panowie zgodnie przyznali, że żadna religia nie ma monopolu na prawdę!
    No, proszę, proszę!
    A mnie na lekcjach religii uczono, że chrześcijaństwo jest religią objawioną przez samego Boga…

    Zniżając się do stylu szanownego księdza, obejrzawszy zdjęcia z profilu
    ( osoby duchownej i naukowca, bądź co bądź) zanucę
    ” Do serca przytul psa, weź na kolana kota…”
    A mnie się marzy zdjęcie poważnego człowieka odzianego w strój stosowny do stanu….
    ( sutanna i koloratka)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s