94 dni szczęścia – dni: 1-4

Już gdzieś w marcu zaplanowałem sobie przygodę pt. „94 dni szczęścia (w dobie koronawirusa)”. W dniu 30 maja wyjechałem (na razie tylko z kotem, bo żona załatwia rodzinne sprawy – zmarła jej mama) na 94 dni do Nałęczowa. Piszę te słowa w dniu 5 czerwca (słuchając równocześnie kultowego już koncertu Honzy Nedveda sprzed wielu lat – można go znaleźć na youtube pod nazwą „20 let písniček Honzy Nedvěda”, który mnie niezmiennie nastraja szczęśliwie). Miałem dokonywać wpisu każdego dnia, bo miał to być pamiętnik mojego szczęścia i dziennik pewnych ważnych wydarzeń. Udało mi się jednak dokonać pierwszego wpisu dopiero dzisiaj. Siedem dni minęło jak z bicza strzelił.

Pierwszy – 30 maja.

Leje deszcz. Ładujemy z kuzynem samochód kombi po dach plus wielką przyczepę. Rzeczy ledwie się mieszczą (w tym kilkaset kg książek – z Nałęczowa będę prowadził działalność wydawniczą). W Nałęczowie rozładowujemy to w deszczu błyskawicznie przenosimy do samodzielnego mieszkania z ogrodem (salon z aneksem kuchennym, sypialnia, łazienka), zamykamy kota i jedziemy do jednej z restauracji pod Nałęczowem. To pierwsza moja wizyta w restauracji w dobie koronawirusa. Okazuje się, że wszystko jest jak kiedyś. Jemy ozorka w sosie chrzanowym, a obok w dużej sali trwają tańce (chrzciny). Kuzyn odjeżdża a ja zaczynam rozpakowywać pudła.

Drugi – 31 maja

Niedziela. Choć to niedziela muszę dalej rozpakowywać dalsze pudła, by odnaleźć niezbędne rzeczy. Leje. Idę do pobliskiego kościółka na Mszę św.
Wszyscy w maskach. Mało ludzi. Jestem na razie jeden bez maski. Trochę osób dochodzi. Jest nas bez masek pod ołtarzem 8 osób. Co ciekawe tylko ci bez masek przyjmują Komunie Świętą na kolanach. Nikt jednak nie bierze jej do ręki. Resztę dnia rozpakowuje się, gotuję obiad (gulasz węgierski z pęczakiem), modlę się Psalmami w tłumaczeniu Brandstaettera i Nowym Testamentem w tłumaczeniu Wujka (plus wulgata – wydanie 3DOM). Wieczorem niebo się przejaśnia i idę na pobliskie wzgórze, by podziwiać zachód słońca. Zasypiam słuchając muzyki poważnej ze Swiss Radio Classic (jest w internecie).

Trzeci – 1 czerwca

Dzień, w którym uświadamiam sobie boleśnie w jakich czasach żyjemy (co nie umniejsza mojego szczęścia, ale o szczęściu potem).
Mogę tylko napisać, że to był dzień tajnego spotkania z osobą „kościelną”.
Wdrażamy tak dalekie zasady konspiracji, że gdy osobę te odbiera samochodem pani Majka z Nałęczowa to ja wysiadam z tego samochodu 2 km wcześniej (by nikt razem nas nie zobaczył). Rozmawiamy w ogrodzie do wieczora. W trakcie rozmów jemy grochówkę żołnierską z puszki i mój gulasz z kaszą. Potem jedziemy samochodem do miejsca objawień w Kęble. Jest tam jednak sporo osób. Nie wysiadamy z samochodu z obawy przed dekonspiracją.

Czwarty – 2 czerwca

Jestem sam z kotem. Miauczy o 7.00. Wypuszczam go do ogrodu i idę spać.
Budzi mnie telefon o ósmej rano. Nie reaguję. Budzę się o 9.00 i czytam esemesa: „Dziś o ósmej rano znalazłam w swojej sypialni na pierwszym piętrze kota, który na obroży miał ten numer telefonu”. Widzę, że kot siedzi u moich stóp. Dzwonię pod numer sms-a. Kobieta mówi, że uświadomiła sobie, że ten kot był już w zeszłym roku i przyniosła go na posesję moich gospodarzy (jej posesja jest o jakieś kilkaset metrów dalej).
Dzień poświęcam na pakowanie książek do wysyłki, modlitwę, wystawianie faktur. Jadę rowerem na pocztę. Robię liczne zakupy. Wieczorem choć jest zimno siedzę opatulony w ogrodzie i słucham śpiewu ptaków – to wielka orkiestra. Do snu czytam kryminał Macleana.

Piąty – 3 czerwca

Przed południem przyjeżdża ks. abp. Jan Paweł Lenga

Ciąg dalszy nastąpi jutro.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „94 dni szczęścia – dni: 1-4

  1. Robert pisze:

    A w Portugalii jest ścisły nakaz aby w kościołach nosić maseczki, jak się ma namordnik nie zakrywający nosa to „dyżurni” zwracają uwagę.

    • Robert pisze:

      W związku z powyższym (jest to zalecenie Episkopatu Portugalii) niektórzy księża odprawiają Msze na wolnym powietrzu, wtedy maseczki nie są nakazane.

  2. Marzenne pisze:

    Właśnie kończę czytać Pańską i Pana syna książę ” Świat Michała”. To takie moje ” dni szczęścia”:) Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s