94 dni szczęścia: dzień 31 – 30 czerwca

Dzisiaj chłodniej. Jedziemy na wycieczkę do Kazimierza nad Wisłą. W Kazimierzu nawet sporo ludzi. Część sklepów i restauracji jednak zamknięta. Coraz gorzej znoszę takie wyjazdy. Turyści nie stanowią ozdoby pięknego miasteczka. Większość z nich wygląda jak bezdomni albo margines społeczny. Większość restauracji, barów sklepików stara się trafić pod ich gusta. Wszystko się proletaryzuje. Trafiamy na obiad do „Filmowców’. Jakiś sensowny człowiek prowadzi tu restauracje. Menu od sasa do lasa. Dla każdego coś miłego, w tym klasyka: zrazy po nelsońsku i płonące naleśniki suzette. Idziemy do końca ulicą, która ciągnie się wzdłuż Wisty (w kierunku Sandomierza). Tutaj wiele pięknych starych rezydencji i trochę nowych z reguły zbudowanych ze smakiem.
Wieczór spędzamy w ogrodzie. Na krzaku metr ode mnie siada niewielki ptaszek. To mistrz operowy. Płuca ma jak miechy, choć nie jest większy od wróbla. Nagrywam go. Gdy zapada ciemność widzę jednego świetlika. Kot wraca po 22.00 i natychmiast zasypia.
Akt strzelisty na jutrzejszy dzień: „Boże mój, oświeć moje oczy”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „94 dni szczęścia: dzień 31 – 30 czerwca

  1. Maria pisze:

    Lubię czytać te Pana pamiętniki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s