94 dni szczęścia: dzień 57 – 27 lipca

Wstajemy późno. Robię żonie i szwagierce (i sobie) luksusowe śniadanie
(jajka po benedyktyński, faszerowane serem papryczki, surówki, grzybki marynowane). Idziemy do Nałęczowa. Chodzimy po parku i uliczkach. W kawiarni Różany pijemy kawę, herbatę i jemy ciastka. Robimy duże zakupy spożywcze. Na obiad serwuję schab ala Strogonow. Resztę dnia spędzamy w ogrodzie pijąc soki cytrusowe (nie z koncentratu), herbatę, kawę, jedząc ciasta, lody, tiramisu. Wieczorem spacer i spać.
Kot nas się pilnuje.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s