94 dni szczęścia: dzień 85 – 22 sierpnia

„Zrywam się” o 9.00, kończę porządki i pranie. Jadę na rowerze do ogrodnika po jeżyny. Przygotowuję śniadanie. Dla dorosłych (dla żony, najstarszego syna Tomka i mnie) frankfurterki plus opiekany chleb z masłem plus pomidory, pieczarki marynowane, papryczki nadziewane feta. Dla dzieci (syn i córka najstarszego syna): zapiekanki.
Jemy śniadanie w ogrodzie, rozmawiamy. Jest ponad 30 stopni. Syn wraca do Warszawy, żona idzie do sypialni się przespać. Ja z wnukami idziemy na wycieczkę. Po drodze sprawdzam czy znają nazwy drzew, krzewów i roślin. My w ich wieku wiedzieliśmy w tej perspektywie sto razy więcej. Zwiedzamy do końca odkryty przeze mnie onegdaj dziki wąwóz i przez plantację czarnej porzeczki przechodzimy do szosy. Szosą docieramy do ogrodnika. Nikogo nie ma w domy, ale wchodzimy do warsztatu, by zobaczyć kocięta urodzone kilka dni temu. Dzieci próbują się bawić z dwoma młodymi kotami, które leża na fotelach przed domem ogrodnika. Nie da rady. Kotki są wprost sparaliżowane upałem. Gdy przewracam je na plecy, leżą nieruchomo. Potem zwiedzamy ogród. Pokazuje im różne gatunki śliw. Zjadamy dojrzałe spadłe owoce. Po powrocie do domu chwile odpoczywamy i już razem zona idziemy szlakiem turystycznym przez jeden z wąwozów do restauracji „Energetyk”. Dzieci zamawiają pizzę (Filip) i nugety z kurczaka (Weronika), żona chłodnik, jak ozorka w sosie chrzanowym. Zaczyna się dancing. Pary tańczą do starych przebojów. Kelner nakazuje nam (również dzieciom) podpisać specjalne oświadczenia w sprawie koronawirusa. Po obiedzie spacerujemy po Nałęczowie, przechodzimy przez park zdrojowy, jemy lody. Pusto. Koniec lata czy strach przed koronawirusem? Nadal jest wieki upał. Zmęczone dzieci idą szybko spać, a my jeszcze długo czytamy książki. Trochę spoglądam na gwiazdy i wącham maciejkę. Dziś usłyszałem pierwszego „świerszcza”. Pisze to słowo cudzysłowie, bo fachowo to się chyba nazywa szarańcza. Duży, zielony, wygląda jak konik polny.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s