94 dni szczęścia: dzień 89 – 26 sierpnia

Po śniadaniu żona z dziećmi idzie się kapać, a ja po wyprowadzeniu kota na spacer (tym razem chodził po terenie hotelowym) idę na grzyby. Krążę po lesie jakieś 2 godziny. Zero wyników. Wracam. Żona z dziećmi akurat wróciła z plaży.

Odpoczywamy i idziemy do Kościoła na 16.00 (dziś święto Matki Bożej). Kościół jest po drugiej stronie Okuninki (jakieś 4-5 km). Idziemy brzegiem jeziora. Upał. Dziesiątki ośrodków, setki domków, dziesiątki plaż, tłumy. Po jakiś 2 km zaczynają się tez budy z pasiatkami, lodami itd. Im dalej tym tych bud więcej i gęstnieją tłumy. Przechodzimy na główną ulicę. Tam same restauracje i sklepy (w namiotach). Dochodzimy do kościoła. Okazuje się, że Mszy św. nie ma (w internecie była informacja, że Msze Św. są o 16.00 w święta, ale chyba im chodziło o święta wolne od pracy; ten kościół to nie parafia, lecz filia). Niebo zaciąga się chmurami. Wynajmuję melexa, który odwozi nas do hotelu.

Jemy obiad i rozpętuje się burza i ulewa typu największe oberwanie chmury. Po godzinie wychodzę z kotem na spacer, ale szybko wraca, bo wciąż jednak pada. Po następnej godzinie kot staje przed drzwiami i bardzo stanowczo domaga się spaceru. Idziemy z nim, zona i ja. Tym razem włóczy się wzdłuż brzegu jeziora, choć deszcz kropi. Resztę wieczoru spędzamy z książkami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s