94 dni szczęścia: dzień 94 – 31 sierpnia

Budzę się z poczuciem depresji. Już dziś trzeba wyjeżdżać. Gdy wychodzę do ogrodu to poczucie na szczęście mija. Kawa. Patrzę na zieleń, na niebo, ostatnie nałęczowskie szczęściątka. Pakujemy resztę rzeczy. Znowu siadamy w ogrodzie. Kot jest wyraźnie zaniepokojony. Trzyma się nas. Odchodzi na krótko i zaraz biegiem wraca. Czuje, że wyjeżdżamy i coraz bardziej obawia się, że zostanie. Gdy przyjeżdża Łysy i kręcimy programy w altance, kot nie schodzi mi z kolan. Przyjeżdża pomocnik i w przyszłości zastępca Łysego. Łysy go szkoli, a my wynosimy rzeczy przed dom. Żegnamy się jeszcze z gospodynią, na chwilę przysiadamy w altanie przed domem. Kot zamknięty w domu coraz bardziej się niepokoi. Samochód wypełniony jest dosłownie po dach. Leżaki i ogrodowy stolik zabiera pomocnik Łysego. Odda nam za jakieś 10 dni. Rower musi zostać. Ruszamy przed 15.00. Kochany Nałęczowie będę za tobą tęsknił.

Następne odcinki to będzie podsumowanie i zdjęcia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii 94 dni szczęścia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s