Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 2 – 1 czerwca – w tempie żółwia – w krainie stokrotek

Od rana pakowanie książek w przesyłki indywidualne, wystawianie faktur. Jest 18 stopni ciepła. W ogrodzie setki stokrotek. Kot jakiś obrażony. Nie przychodzi do mnie. Nie mruczy. Uszy do tyłu. Ciągle się nerwowo drapie i liże. Gdy wziąłem go na kolna nasyczał na mnie. Jadę na pocztę i na kolejne zakupy. Wszędzie w rowach, na trawnikach, na każdym wolnym kawałku ziemi tysiące stokrotek.
Dalsze rozpakowywanie. Siedzę w ogrodzie aż do późnego wieczora i słucham śpiewu ptaków. Gdy robi się ciemno kot wraca. Biorę go na kolana. Mruczy, ale odrobinę i cicho. Zimno – 6 stopni.
Czytam lekturę z dzieciństwa „Przygody Hucka”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s