Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 3 – 2 czerwca – czerwiec jest piękny

Rano kawa w ogrodzie. Potem jedziemy z gospodynią do ogrodnika. Kupuję 8 kwiatów w doniczkach. Rozkładam je w ogrodzie. Gotuję obiad. Kawa. Faktury. Pakuję paczki na piątek. \korespondencja. Ide na długi spacer między polami, wąwozami, tam, gdzie nie ma ludzi i ścieżki są niewydeptane. Czerwiec jest piękny. To początek lata. Wszystkie ptaki śpiewają non stop. Potem zamilkną i będzie taka cisza, której nie lubię. Zieleń bucha. Jest soczysta i gęsta. Wszędzie kwiaty. Z reguły te małe, polne cacuszka. Na polach dużo rzepaku. Pola zatem piękne, żółte. Zboża soczyście zielone. Wieczór w miarę ciepły. Powoli, noga za nogą wracam do domu. Kot już nie jest obrażony. Nadrabia zaległości. Wciąż chce kizi-mizi. Kładzie się na mnie, gdy siedzę, mruczy, przewraca się na grzbiet, daje „buzi”, gdy go zdejmuję z siebie, by zrobić herbatę zaraz wraca. Dlaczego się obraził? Koty są niepojęte i tajemnicze jak kobiety.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s