Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 4 – 3 czerwca – coraz cieplej

Boże Ciało. Na stronach internetowych okolicznych parafii zero informacji na temat procesji. Dzwonię do miejscowych. Okazuje się, ze w Wawolnicy jest jak zawsze, a w Nałęczowie „pandemicznie” – wokół Kościoła. Przed 2020 r. procesja szła przez całe uzdrowisko pełne kuracjuszy i turystów i wielu z nich zaczynało jej towarzyszyć. Procesja wokół kościoła (bo tam się udałem) była absurdalna. Wokół kościoła jest mur oddalony od ścian kościoła ok. 3 metrów. Ten tłum (a przyszedł tłum jak zawsze) musiał się tak zagęścić (w dobie koronawirusa), że wyglądało to jak warszawskie metro w godzinach szczytu. I tak się wszyscy nie zmieścili. Część poszła więc do domu, część stała u podnóża góry na której stoi kościół. Jaki był powód braku prawdziwej procesji?
Jadę rowerem z procesji przez cały Nałęczów. Wszędzie stokrotki i pustki (mało ludzi). Resztę dnia spędzam w ogrodzie. Przygotowuje dom na przyjazd żony i dzieci. Słucham Swiss Radio Classic. Ok. 17.00 przyjeżdża Łysy. Nagrywamy trzy programy. I już wieczór trochę mniej zimny, ale zimny.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s