Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 5 – 4 czerwca – nałęczowskie klimaty

Rano nagrywamy z Łysym trzy programy. Wyjeżdża o 12.00, a o 12.30 przyjeżdża żona ze szwagierką, naszym synem Michałem i jego zona. Robię im drugie śniadanie, pijemy kawę i idziemy w miasto – przez wąwozy, park, zdrojowy do kultowej restauracji i kawiarni „Różanej”. Jemy tam obiad, pijemy kawę, jemy desery siedząc przy wielkiej fontannie pod stuletnim drzewem. Obok nas siedzi parka dzikich kaczek. Gdy przechodzę obok nich o mało nie nadeptuję im na ogon. Nawet nie drgną.
Wracamy powoli do domu, znowu przez park i wąwozy. Do wieczora siedzimy w ogrodzie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s