Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 6 – 5 czerwca – Dwa Księżyce

Sobota zaczyna się chłodem i deszczem. Młodzi idą do Nałęczowa. My siedzimy w domu. O 13.00 przestaje padać. Jedziemy do Kazimierza. W Kazimierzu upał. Przy samej Wiśle pierwszy bazarek. Po jego obejrzeniu jesteśmy mokrzy z gorąca. Uciekamy w cień ogrodu restauracji i hotelu „Dwa Księżyce”. Filozofię dwóch księżyców, którą wyznaję wypracowała w Kazimierzu Kuncewiczowa. Sporo pisałem o niej w książce pt. „Świat Michała”.
Jemy zakąski (ja nereczki z prawdziwkami) idziemy w Kazimierz. Kolejny bazarek (obok rynku) dosłownie zwiedzamy. Rozmawiam długo z jedną z antykwariuszek. Zdobywam od niej wiedzę o niektórych łyżkach: łyżka do absyntu, łyżka do wyjmowania owoców z kompotu, łyżka do posypywania cukrem pudrem ciasta.
Idziemy do swojej ulubionej kawiarni przy wejściu do kościoła franciszkanów (zawsze jedliśmy tam torty; teraz są tylko tarty, ale znakomite). Zaglądamy do okna, które mija się idąc od rynku do tej kawiarni. Od 10 lat w tym oknie siedzi ten sam kot. Dziś również tam był. Informuje my jakieś małżeństwo, które też zatrzymuje się przy kocie o jego obyczajach. Mówią, że za rok, gdy będą w Kazimierzu przyjdą tu zobaczyć czy kot siedzi.
Idziemy na rynek. Przechadzamy się wzdłuż Wisły. W Nałęczowie jesteśmy o 18.00. Do wieczora odpoczywamy w ogrodzie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s