Pamiętnik z Nałęczowa – dzień 7 – 6 czerwca – niedziela w „Ukrainie”

Wstajemy o 10.00. Młodzi śpią w zaprzyjaźnionym pensjonacie „La Musica”. Dzwonią o 11.00, że wybierają się parku. Nie zdążymy do kościoła na 11.30. Idziemy też do parku. Spotykamy się w „Termach Pałacowych”. Żona je placki ziemniaczane, ja pije herbatę. Idziemy do pijalni czekolady obejrzeć czekolady pitne na wynos. Wybór mały. Idziemy przez park na targ kwiatów, a potem na targ staroci. Oglądamy je bardzo długo. Kupuję za grosze trzy spinki do krawatów (dwie fantazyjne, jedną klasyczna, srebrna z łańcuszkiem do przeciągania przez dziurkę do guzika. Jest już późno. Łapiemy taksówkę i jedziemy do domu (10 zł). Kwa i idziemy na 16.00 do kościoła (mały drewniany kościółek zaprojektowany przez jednego z Witkiewiczów). Po kościele jemy obiad w Willi „Ukraina”, która teraz nazywa się „Filis”. Jemy obiad w ogrodzie. Kiedyś mieszkaliśmy w tej willi zimą. To cudowny klimatyczny budynek zbudowany przez polskich ziemian z dalekiej Ukrainy. Gdy tam mieszkaliśmy meble były przedwojenne. Jemy zupę nałęczowska chrzanową, żona policzki wołowe z babką ziemniaczaną. Wracamy do domu wąwozami. Resztę dnia spędzamy w ogrodzie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pamiętnik z Nałęczowa.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s