Masoneria i islam

Jest to fragment książki „Masoneria, islam, uchodźcy – czy czeka nas wielka apokalipsa”

Czy wizja świata masonerii i wizja świata islamu to dwie całkowicie odmienne i konkurencyjne propozycje? Czy nie mają ze sobą nic wspólnego? A może wbrew pozorom to tylko dwie „gałęzie” tego samego „drzewa”?

1. Czy masoni wyznają islam?

Jeżeli wpiszemy w polskojęzyczny Internet słowo „shiners” pojawi się nam tylko jedna informacja na temat „Shinersów”. Będzie to artykuł opublikowany w polskojęzycznym piśmie z Chicago o nazwie „Monitor” (nr 01/10/1999). Artykuł jest zatytułowany „O bractwie Shriners i ich szpitalach” i podpisany przez Leszka Mickiewicza. Stanowi on swoistą promocję szpitali Shiners w USA – zawiera informację, że przyjmują one bezpłatnie ciężko chore dzieci oraz instrukcję dotyczącą tego, co polscy rodzice powinni zrobić, by ich dziecko nalazło się w takim szpitalu.
Przy okazji artykuł zawiera pewne informacje o Shrinersach. Czytamy w nim: „Shrinersi (Shriners), nazywani również Masonami Świątyni (Shrine Masons) są to członkowie bractwa, którego pełna nazwa brzmi: Ancient Arabic Order of the Nobels of the Mystic Shrine (for North America), w skrócie A.A.O.N.M.S., co można przetłumaczyć: Starożytny Arabski Zakon Szlachecki Mistycznej Świątyni (dla Obszaru Ameryki Północnej). Poza tajemniczością nazwa ta niewiele w sobie kryje. Związek nie jest aż tak starożytny (powstał w roku 1872); z arabskiego ma tylko wspólne powitanie: es-salam-alejkum, przybranie głowy w kształcie fezu marokańskiego, nazwy świątyń i pewne symbole w herbie; nie jest zakonem; nie zrzesza szlachetnie urodzonych; mistyczna świątynia oznacza po prostu nie rzeczywiste, lecz mistyczne miejsce święte. Arabskość bractwa wzięła się z chęci nadania mu egzotycznej oprawy. Akurat zdarzyło się, że jeden z założycieli, aktor William (Bill) J. Florence był w tym czasie w Europie i podczas przyjęcia w Ambasadzie Marokańskiej zapoznał się z arabskimi akcesoriami, które przeniósł do Bractwa Shriners. Drugim założycielem Shriners był Doktor Walter M. Fleming, bardzo uznany lekarz w Nowym Jorku. Przypuszcza się, że nazwa ta – dość skomplikowana – wymyślona została tak, aby z jej pierwszych liter dało się utworzyć słowo A MASON. W skrócie stowarzyszenie nazywa się Shrine. Bractwo zorganizowane jest w oddziałach, czyli świątyniach (Temples) na przykład oddział chicagowski nazywa się Medinah Temple, a nowojorski Mekka Temple. Aktualnie bractwo liczy około 600, 000 członków w Ameryce Północnej, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Meksyku i Republice Panamskiej. Założone zostało w Nowym Jorku w 1872 roku. Aby zostać Szrajnersem trzeba być masonem, i to masonem wysokiej rangi, a mianowicie trzeba mieć 32 stopień w Obrządku Szkockim (Scottish Order) lub stopień Templariusza w Obrządku York (Knight of Templar Degree)”.
Z wydanej w 1934 r. w Warszawie, prawdopodobnie przez samych masonów, pracy pt. „Wolnomularstwo w świetle encyklopedyj” dowiadujemy się, że Shrinersi mieli w USA w początkach XX w. 137 świątyń, i że było ich tam „powyżej 200 000 szlachty, jak członkowie sami siebie nazywają” (s. 329-330).
Z anglojęzycznej Wikipedii dowiadujemy się, że Shrinersów jest 350 tys., i że ich „świątynie” są również w innych krajach („There are approximately 350,000 members from 195 temples (chapters) in the U.S., Canada, Brazil, Mexico, the Republic of Panama, the Philippines, Puerto Rico, Europe, and Australia”.).
Można by z tego wyciągnąć wniosek, że masonów obrządku szkockiego posiadających 32 stopień wtajemniczenia jest na świecie 350 tys.
W haśle w Wikipedii również zawarta jest „informacja”, że nie ma absolutnie żadnych faktycznych związków pomiędzy shrinersami a islamem.
Przeczą jednak temu fakty, które ujawniają różni byli („uśpieni”) masoni. I tak np. Jim Shaw, mason 33 stopnia wtajemniczenia, który „spotkał Chrystusa” i opuścił masonerię pod koniec XX w. opisuje i komentuje w książce pt. „Śmiertelna pułapka” to, co dzieje się na 32 stopniu masońskiego wtajemniczenia i po jego uzyskaniu.
Gdy osiągnął już ten stopień zaczęto przygotowywać go do wstąpienia do Shriners. W pierwszym etapie poddaje się kandydata szczegółowym badaniom lekarskim i ci, którzy mają jakieś problemy zdrowotne (np. „słabe serce”) są oddzielani od pozostałych, a procedura ich przyjęcia jest dostosowana do ich możliwości zdrowotnych.
Pierwszy etap wtajemniczenia polega na zamknięciu kandydata w stalowej klatce, na której staje ktoś już wtajemniczony i wyciąga ze spodni gumowego penisa (łudząco podobnego do prawdziwego), z którego wylewa na kandydata duże ilości jakiegoś płynu.
Następnie kandydat składa przysięgę, której jednym z elementów jest obietnica bezwzględnego dotrzymania tajemnicy i zgoda, gdy się jej nie zachowa, na poddanie się różnym torturom, w tym np.: „przebicie gałek ocznych ostrzem o trzech brzegach”.
Po złożeniu tej przysięgi kandydat podchodzi do „ołtarza”, na którym leży Koran i składa „przysięgę krwi”, w trakcie której mówi, między innymi: „Allah, the God of Arabs, Moslem, Mahommedan, the God of our Fathers” ( „W imię Allaha, Boga arabów, muzułmanów i mahometan, Boga naszych Ojców”).
Shaw dopowiada: „Każdy Shriner, klęcząc przed Koranem, składa przysięgę w imię Allaha, uznając pogańskiego boga zemsty za swojego (boga naszych ojców). Zarazem w rytuale uznaje się islam – jawnego wroga chrześcijaństwa – za jedyną prawdziwą drogę (Ten, który szczerze poszukuje islamu, poszukuje prawidłowego kierunku)”. (J. Shaw, T. McKenney, Śmiertelna pułapka, Gdańsk 1993, s. 83-84).

2. Czy Allah i bóstwo masonerii są tym samym?

Zwróćmy uwagę na dwa terminy „bóg naszych ojców” oraz „pogański bóg zemsty”. Dlaczego masoni nie mówią po prostu „bóg”, ale charakteryzują go dodatkowo: „naszych ojców”? Dlaczego Shaw mówi, że jest to „bóg zemsty”?
Przed przyjęciem islamu Arabowie wyznawali religię politeistyczną (wielobóstwo). Ich bogowie (ciała niebieskie) posiadali swoją hierarchię, a najwyższym z nich był Allah (por. choćby: https://pl.wikipedia.org/wiki/Arabowie).
Allah był to bóg księżyca zwany też Sin czy Sina wywodzący się od sumeryjskiego boga Nany. Jego imię zapisywano w ten sposób: „30”. Jego symbolem był sierp księżyca (i jest nadal w islamie) i smok.
Mekka została zbudowana jako sanktuarium dla boga-księżyca i była najświętszym miejscem pogańskiej Arabii na długo przed pojawieniem się Mahometa.
Jak pisze Robert Morey w książce pt. „Islamska inwazja. Konfrontacja najbardziej rozprzestrzeniającej się religii świata” nazwa księżycowego boga „al-illah” została skrócona do formy Allah na długo przed powstaniem islamu. Już wtedy Arabowie-poganie dawali dzieciom na imię Allah. I tak np. ojciec i wuj Mahometa nosili to imię.
Morey twierdzi, że Mahomet został wychowany w religii księżycowego boga Allaha i tylko posunął się o krok dalej niż jego pogańscy współplemieńcy arabscy. „Podczas gdy wszyscy oni wiedzieli, że Allah (bóg-księżyc) jest największy ze wszystkich bóstw w ich panteonie, Mahomet zdecydował, że Allah był nie tylko największym, ale jedynym bogiem”.
Morey stwierdza też, że „pogańscy Arabowie nigdy nie zarzucali Mahometowi, że ogłasza on im innego Allaha od tego, którego już znali i czcili”.
Dla muzułmanina – zauważa Morey – idea, że Allah jest osobą czy duchem jest bluźnierstwem, gdyż poniża to Wywyższonego”.
Zauważmy, że objawienie, które otrzymał Mahomet dokonywane było, jak twierdzi, przez archanioła Gabriela. Dlaczego nie przez samego Allaha? Czy nie dlatego, że ten jako bóg nieosobowy takiego objawienia sam i bezpośrednio dokonać nie mógł?
Morey charakteryzując Allaha tak jak jawi się on w świetle Koranu i teologii islamu pisze, że jest on „całkowicie kapryśny”, w żaden sposób nie związany „swoim słowem ani swoją naturą”, że nie ma w nim czegoś takiego jak miłość do ludzi, że „pozbawiony jest wszelkich uczuć wobec człowieka”, że „osobiście nie wkracza w historię ludzkości i nie uczestniczy w niej osobiście”, „nie wkracza osobiście w sprawy ludzi” (oddziałuje na świat „poprzez swoje słowo, proroków i aniołów”), że Allah nie udziela żadnej łaski człowiekowi.
Morey stwierdza: „Kult bożka księżycowego jaki praktykowali Arabowie za czasów Mahometa został przeistoczony w monoteistyczną religię”; „Ponieważ Mahomet rozpoczął z pogańskim bóstwem, nie dziwi, że skończył z pogańskim bogiem”.
Morey przytacza też następującą opinię niemieckiego uczonego Johannesa Hauri: „Monoteizm Mahometa jest odejściem od prawdziwego monoteizmu tak jak idee politeistyczne – koncepcja Boga według Mahometa jest na wskroś deistyczna”.
Reza Aslan, „irańsko-amerykański” myśliciel, profesor University of California, w swojej książce pt. „Nie ma Boga oprócz Allaha. Powstanie, ewolucja i przyszłość islamu” (Warszawa 2014) tak opisuje przedislamski kult Allaha: „Tymczasem pogaństwo w osiadłych społecznościach Arabii wykształciło się z wcześniejszych i prostszych postaci w złożoną formę neoanimizmu z wieloma boskimi i półboskimi pośrednikami, którzy stali między stwórcą i jego dziełem. Ów stwórca zwany był Allahem. (…) Allah, tak jak jego grecki odpowiednik Zeus był początkowo prastarym bóstwem deszczu/nieba, które zostało wyniesione do roli najważniejszego boga Arabów w czasach przedmuzułmańskich. Nadrzędna pozycja Allaha w arabskim panteonie oznaczała, że zwykli śmiertelnicy nie mogli się do niego modlić (…) Zwracano się do niego tylko w czasach wielkiego zagrożenia. W innych sytuacjach bardziej wskazane było prosić o pomoc mniej potężne, przystępniejsze bóstwa pełniące funkcję mediatorów” (s. 45-46).
Pogańscy wyznawcy Allaha stykali się z judaizmem i chrześcijaństwem i uznawali, jak twierdzi Aslan, że wyznawcy judaizmu i chrześcijaństwa też czczą Allaha, że Jahwe i Allah to jedno bóstwo (s. 48-49). Nie byli w tym, zauważmy, odosobnieni. Bogów wielu religii, w tym judaizmu i chrześcijaństwa, uznawał manicheizm. Manicheizm uznając dwóch nieosobowych bogów – dobra i zła, uznawał Chrystusa za syna/wysłannika boga dobra.

3. Islam i kabała

Jeśli ktoś wątpi w to, że Morey czy Hauri prawidłowo charakteryzują islam niech zajrzy do jakiegokolwiek podręcznika historii filozofii, który uwzględnia filozofię arabską. Zapoznając się z tą filozofią czy to wprost z jej tekstów powstałych we wczesnym średniowieczu i później, czy z podręczników historii filozofii musimy dojść do wniosku, że jest to bardziej teologia islamu niż filozofia, ponieważ stanowi albo wyjaśnienie twierdzeń zawartych w Koranie albo ich uzupełnienie lub, wreszcie, prezentuje koncepcję świata uzgodnioną z jego wizją przedstawioną w Koranie. Na nasze potrzeby wystarczy to, co o filozofii arabskiej pisze Zdzisław Kuksewicz w swoim „Zarysie filozofii średniowiecznej” (Warszawa 1982, s. 392-640).
Warto na początek podkreślić, że filozofia ta wprost odwołuje się do twierdzeń Plotyna. Bóg zatem (czyli Allah) w ujęciu tej filozofii to żywcem wyjęta z Plotyna „Jednia-Absolut” – super byt nie będący osobą, nie będący nawet konkretem, choć określany przez niektórych filozofów arabskich jako „czysta mądrość”, z którego emanuje („wypływa”) wszystko pozostałe (sfera ducha i sfera materialna, świat i człowiek). Ten byt ma pewien kontakt tylko z tą hipostazą, która się z niego bezpośrednio wyłania. Z tej hipostazy wyłania się następna, z tej następnej kolejna itd. Bóg (Allah) nie sprawuje zatem opatrzności nad światem, nie opiekuje się nim, nawet nie można powiedzieć, że o nim myśli.
Wszystko to, co z niego się wyłania jest jego fragmentem, częścią, postacią, ale coraz mniej doskonałą. W takim ujęciu możemy mówić, że mamy do czynienia z deizmem ( bóg nie interesuje się światem) i z panteizmem (wszystko jest bogiem). Jeśli wszystko jest bogiem to ludzie, którzy świadomi są swojej boskości i do tej boskości zmierzają mogą ją osiągnąć i uzyskać niektóre lub nawet wszystkie uprawniania i atrybuty boga (np. decydować o życiu i śmierci innych, całych narodów, całej ludzkości, o tym, co jest dobre, a co złe dla człowieka).
W arabskim pogaństwie Allahowi jako bogowi księżyca towarzyszyli inny bogowie: słońca, nieba, ziemi, i pozostałych planet. Mahomet ogłosił, że Allah jest jedynym bogiem i grzeszy przeciwko niemu ten, kto czci innych bogów. Czy jednak islam nie uznaje, w istocie, istnienia innych bogów?
Kuksewicz referuje, między innymi, poglądy jednego z najbardziej cenionych filozofów arabskich Al Farabiego, który przedstawił „emanacyjny schemat powstawania świata z Boga”. Kuksewicz stwierdza, że schematowi temu „pozostała wierna filozofia arabska, przedstawiając go w różnych wariantach”. Tak oto go prezentuje: „Bóg, byt pierwszy, istniejący w sposób konieczny i wieczny, jest przepełniony bytem, wylewa ten swój byt dając przez to istnienie drugiego bytu – inteligencji pierwszej. Ten drugi byt jest już niekonieczny, ponieważ swoje istnienie zawdzięcza czemuś innemu. Posiada naturę duchową, a zatem jest inteligencją; skoro zaś jest inteligencją poznaje. Poznaje zaś swoją istotę oraz byt pierwszy. W inteligencji jest już rozróżnienie, którego brakowało w bycie pierwszym i może być źródłem więcej niż jednego efektu. Z poznania bytu pierwszego inteligencja rodzi byt trzeci, którym jest druga inteligencja, zaś z poznania swej istoty zradza się ciało pierwszej sfery niebieskiej. Z kolei druga inteligencja poznaje byt pierwszy i poznaje siebie samą, zradzając przez te akty trzecią inteligencję oraz ciało drugiej sfery niebieskiej. Proces emanacji schodzi w ten sposób coraz niżej, aż dochodzi do jedenastej inteligencji oraz jej sfery niebieskiej, którą jest sfera księżyca. Na tym kończy się wyższy świat pozaksiężycowy złożony z inteligencji oraz ich sfer niebieskich” (s. 596-597).
A może Allah nie jest jednak najwyższym bogiem? Może przedstawiany jest jako najwyższy i jedyny bóg tylko masom, a elity kierują się wyżej ku temu najwyższemu bogu?
Byłoby to analogiczne do kabały, która jest religią masonerii. W kabale mowa jest o Jahwe, jako o tym bogu, który dla Żydów i dla chrześcijan jest bogiem najwyższym. W „świętej” księdze kabały Jahwe zdradza Adamowi „prawdę” o tym, że nie jest najwyższym bogiem i odchodzi z tego świata pozostawiając ludziom (wybranym i wtajemniczonym) swoje uprawnienia. Mówi też o tym, że choć nad nimi jest wielu ważniejszych bogów to na samej górze jest wolne miejsce (nieosobowy absolut), które ci wybrani i wtajemniczeni mogą zająć. Jahwe mówi do tych wybranych i wtajemniczonych: „To wy będziecie bogami i wam należy się władza nad ludzkością i światem”.

4. Gnoza w islamie – ismailizm

Czy tego wezwania nie słychać w islamie? Czy nie jest ono, w istocie, wezwaniem skierowanym tylko do wybranych i wtajemniczonych? Czy islam i masoneria to nie są dwie gałęzie tego samego drzewa?
Wspomniane wezwanie łatwo odnaleźć w gnostycyzmie ismailickim, który prezentuje teozoficzne rozumienie Koranu i samego świata. Koncepcja ta powstała w X w. Pełny i dojrzały kształt nadał jej pod koniec tego wieku Ahmed Hamid ad-Din al-Karmani. Uzupełnił ją i rozpowszechnił Nasir-i Chusrau w XI w. Dokonuje się w jej ramach kabalistycznej interpretacji Koranu (Kuksewicz, tamże, s. 524-525).
Ismailici, jak pisze Jan Legowicz, znany historyk filozofii, w swoim podręczniku pt. „Historia filozofii średniowiecznej” (Warszawa 1980), „uznając konieczność zachowania bezwzględnej wierności islamowi, chcieli zarazem, by jego zasady nie pozostawały obce dla umysłów oświeconych”. Opierali się oni, jak zauważa Legowicz, na „Eneadach” Plotyna i dokonywali „ezoterycznej wykładni” nauk islamu. Nadali oni specjalną rolę imamom, którzy w tym ujęciu wywodzą się z jednej z najwyższych hipostaz jedni-absolutu – „duszy świata”, obdarzeni są władzą i nieomylnością – jedynie im „jest znany głęboki ezoteryzm objawienia” i oni jedynie mogą „autorytarnie wypowiadać się na temat Koranu, interpretować go i wyrokować o tradycji, kierować zgodnie z Koranem i tradycją działalnością propagatorów” (s. 37-38).
Z Wikipedii dowiadujemy się, że ismailici byli zawsze ugrupowaniem wpływowym w islamie szyickim (zwalczanym obecnie przez Państwo Islamskie reprezentujące islam sunnicki).
Ismailici liczą obecnie dwadzieścia kilka milionów wyznawców wywodząc się głównie z zamożnych i wykształconych środowisk islamskich w Indiach, Tadżykistanie, Afryce Wschodniej i USA (co pięćdziesiąty obywatel USA jest wyznawcą islamu).
Można założyć, że masoneria angielska dogadywała się z ismailitami jeszcze w Indiach, gdy były one brytyjską kolonią (w których byli oni głównie zamożnymi kupcami), a amerykańska wprost w USA,
Zauważmy, że uchodźcy, którzy nie są „żołnierzami” Państwa Islamskiego, to wyznawcy islamu szyickiego podlegającego wpływom ismailitów.

5. Gnoza w islamie – sufizm

Gdy zaglądamy do Wikipedii pod hasło „sufizm” dowiadujemy się w pierwszym rzędzie, że sufizm to „zbiorcze określenia dla różnorakich nurtów mistycznych w islamie”. Liderzy sufizmu nazywani są derwiszami.
W haśle tym czytamy również: „W publicystycznym ujęciu sufizm jest islamem ‚liberalnym’, ‚ekumenicznym’ i ‚postępowym’, który jest przeciwstawiany ‚sekciarskiemu’, ‚integrystycznemu’ i ‚wstecznemu’ fundamentalizmowi. Jest to duże uproszczenie. Sufizm, będący niewerbalną drogą do poznania Boga, w ogóle nie daje się opisać w języku ideologii istniejących we współczesnej Europie. Jest faktem, że wiele jego twierdzeń zostało zaadaptowanych przez New Age, i w tym sensie jest on łatwiej przyswajalny dla ludzi Zachodu. Jednak zazwyczaj twierdzenia te zostały wyrwane z kontekstu, a ortodoksyjni sufi – przy całym nacisku, jaki kładą na czystość intencji i uczucia – nie wzywają do odrzucenia surowego prawa koranicznego.
Wikipedia podaje, że bractwa sufickie miały swoje „struktury państwowe” (np. w Sudanie i Azji Środkowej), że sufizm reprezentują czeczeńscy wyznawcy islamu, że sufickim derwiszem był przywódca Talibów mułła Omar.
Reza Aslan w swojej książce pt. „Nie ma Boga oprócz Allaha. Powstanie, ewolucja i przyszłość islamu” (Warszawa 2014) tak charakteryzuje sufizm: „Jako ruch religijny sufizm charakteryzuje pomieszanie różnych motywów filozoficznych i religijnych, jakby był to pusty kocioł, do którego wlano zasady chrześcijańskiego monastycyzmu i hinduskiego ascetyzmu, ze szczyptą myśli buddyjskiej i tantrycznej, odrobiną gnostycyzmu islamskiego i neoplatonizmu i, na koniec, doprawionego szczyptą szyizmu, manicheizmu i szamanizmu rodem z Azji Środkowej” (s. 310).
Sufizm, jak stwierdza ten autor poszukuje „ukrytego znaczenia Koranu” (s. 311) tak jak kabała poszukuje „ukrytego znaczenia Biblii”, jest „ezoteryczny” (s. 312), a jego liczni i znani przedstawiciele tacy choćby jak Fariduddin Muhammad Ibn Ibrahim Attar byli „alchemikami” (s. 321 i 323). Przypomnijmy, że alchemia to postać kabały, którą uprawiali protoplaści masonerii różokrzyżowcy i często sami masoni rytu szkockiego (ci jednak z reguły odwołują się do kabały „czystej” – żydowskiej).
Tak więc wyznawcy sufizmu i masoni są już tak blisko, że trudno często byłoby ich odróżnić tak w perspektywie ideologicznej jak i teologicznej. Jakie wpływy w istocie ma sufizm w islamie, jak oddziałuje na poszczególne jego nurty, a przede wszystkim na jego przywódców? W jakiej mierze będzie oddziaływał jutro i pojutrze?
Na te pytania odpowiada jeden z najbardziej znanym polskich badaczy islamu, autor jedynego tłumaczenia Koranu na język polski Józef Bielawski w swojej wydawanej wielokrotnie od 1980 r. pracy pt. „Islam”.
Pisze on tam: „Na końcu naszego przeglądu różnych prądów i tendencji w islamie, tak ortodoksyjnych sannickich, jak heretyckich w różnych postaciach, pragniemy powiedzieć kilka słów o bardzo ważnym prądzie religijnym w islamie – sufizmie, którego istotnym celem było pogłębienie wiary i poznanie prawdy absolutnej przez intuicję, zjednoczenie się z Bogiem przez ekstazę, poprzez miłość. Bez poznania sufizmu obraz islamu byłby niepełny. Sufizm odegrał bardzo wielką rolę w rozwoju islamu jako doktryny religijnej, przez wzbogacenie jego treści, pierwotnie prawniczej o elementy miłości, intuicji, ekstazy; dał początek i ożywiał niezwykle bogatą twórczość; religijną, filozoficzną i literacką inspirowaną przez idee mistyczne, a szczególnie piękną poezję arabską i perską; ponadto sufizm poprzez bractwa religijne, którym dał początek w XI-XII w., przyczynił się bardzo do dalszego szerzenia się i umacniania islamu na nowych obszarach, w sposób pokojowy. (…) Objął więc obszar Azji Mniejszej, Azji centralnej, rozpowszechnił się w Indiach, umacniając się tam szczególnie od XVI w.; objął też południowo-wschodnią Azję, Archipelag Malajski (dziś Indonezja), jak również sięgnął daleko w głąb Czarnej Afryki…” (s. 164 i 168).

6. Islam, masoneria, totalitaryzm – realizacja doktryny Platona

To, co jest charakterystyczne dla islamu to całkowity brak sfery świeckiej. Morey pisze: „Dla muzułmanina nie ma sfery świeckiej, gdzie może być wolny od islamu. Dla oddanego muzułmanina islam jest jego całym życiem. Islam to sposób w jaki żyje się, a nie tylko religia. W islamie nie ma podziału meczetu i państwa, na wzór jaki istnieje w większości zachodnich państw, gdzie obowiązuje oddzielenie kościoła i państwa. Islamska religia i polityka to jedno. Jak wyjaśnia urodzony w Egipcie Victor Khalil: Islam reguluje każdy aspekt życia w takim stopniu, że kultura, religia i polityka są praktycznie nieodróżnialne. Mahomet zebrał otaczającą go kulturę ze wszystkimi świeckimi i religijnymi zwyczajami i uczynił z nich religię islamu”.
Zauważmy, że masoneria działa w podobny sposób w dzisiejszym świecie Zachodu. Jej celem tak jak celem islamu jest zrealizowanie postulatów zaprezentowanych przez Platona w jego podstawowym dziele pt. „Państwo” (pisałem o tym obszernie w swojej książce pt. „Masoneria i kryzys”), a zatem utworzenie państwa super totalitarnego, które zawłaszcza wszystkie płaszczyzny tak zbiorowego jak i indywidualnego życia.
Islam buduje takie państwo wprost nie ukrywając jego totalitaryzmu i wszechobecności ideologii islamskiej. Masoneria jest bardziej wierna wskazaniom Platona – tworzy pozory wolności, ogranicza wolność powoli i poprzez prawo wkraczające we wszystkie dziedziny życia i mające „tylko” chronić interesy obywatele. Poprzez polityczną poprawność, która rozprawia się ze wszystkim tym, co „przeczy wolności”, neguje „prawa człowieka i obywatela”, jest „średniowieczne”, „rasistowskie”, „ksenofobiczne”, „seksistowskie”, „faszystowskie”. itp.

7. Islam i masoneria – jedna droga?

Islam narzuca siłą swoje dogmaty i wartości, masoneria do nich przymusza „subtelniej” piorąc ludziom mózgi, indoktrynując ich przez szkołę, media, modę, przesłania celebrytów i „naukowych autorytetów”.
Islam i masoneria kroczą jednak tą samą drogą. Islam chciałby przekształcić Europę w Eurokalifat. Dla masonerii islamizacja Europy jawi się jako skuteczne narzędzie, dzięki któremu będzie mogła szybko i niejako na skróty usunąć przeszkody na drodze do realizacji swojego „Nowego Wspaniałego Świata” – chrześcijaństwo, jego cywilizację, kulturę, prawdy i wartości, jego tradycję i obyczajowość.

Reklamy