W dniu 23 czerwca (sobota) Stanisław Krajski będzie podpisywał w Warszawie książkę pt. „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”

Będzie to miało miejsce w księgarni Multibook ul. Dymińska 4 (Żoliborz) w godz. 12,00-13.30.

Dojazd:

Samochodem:
GPS: 52°15’37.0″N 20°59’46.8″E
Najlepiej wjechać do nas od ul. Krajewskiego na wysokości Cytadeli. Jadąc od strony Wisłostrady skręt do Cytadeli jest w prawo, do nas w lewo. Jadąc od strony Żoliborza w stronę Wisłostrady należy skręcić w prawo na pierwszym skrzyżowaniu za zakrętem po przejechaniu torów tramwajowych wzdłuż ul. Mickiewicza.
Parkowanie obok naszej księgarni jest bezpłatne.
 
Metrem:
Należy wysiąść na stacji Dworzec Gdański i kierować się do wyjścia w stronę ul. Mickiewicza/gen. Zajączka. (wyjście północne – trzeba przejść pod torami kolejowymi na stronę Żoliborza, po wyjściu na powierzchnię należy widzieć z jednej strony tory kolejowe, z drugiej boisko szkolne).
 
Autobusem i tramwajem:
Jadąc autobusem lub tramwajem najwygodniej jest wysiąść na wiadukcie nad torami. Zatrzymują się tam: autobusy linii 116, 157, 518 oraz tramwaje: 6 i 15. Na poziomie Dworca Gdańskiego (ul. Słomińskiego) zatrzymują się tramwaje: 1, 28, 41, a także autobus linii: 500.

Reklamy
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Morawiecki & Nowi Przyjaciele (nie tylko Chabad Lubawicz)

Niniejszym prezentuję wyjątki z jednego z rozdziałów najnowszej mojej ksiazki pt. „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”. Rozdział ten zaczyna się przypomnieniem tego, co pisałem o Morawieckim w swoich poprzednich książkach, o jego karierze, wypowiedziach w restauracji „Sowa&Przyjaciele”, kontaktach z bankiem J. P. Morgan, wkładzie w niszczenie polskich finansów i gospodarki. Te fragmenty, jak i kilka innych pomijam, usunąłem też z tekstu przypisy.

Książkę można zamówić pod numerem telefonu: 601-519-847

1. Morawiecki i rabin Shmuley Boteach z Chabad Lubawicz – pierwsze otwarcie

Na początku września 2017 r. Morawiecki leci z Jonny Danielsem do USA, gdzie w Nowym Jorku, spotyka się z rabinem Shmuley Boteach, jednym z liderów Chabadu, nazywanym „najbardziej znanym rabbim w USA”.
W książce „Masoneria polska 2018” dużo miejsca poświęcam Chabadowi, jego doktrynie, wpływach i działaniach na terenie Izraela, USA, Rosji, Ukrainy i oczywiście Polski. Warto tu tylko zaznaczyć, ze Chabad to organziacja kabalistyczna, a zatem przyjmująca taka sama doktrynę jak amsoneria, przyjmująca panteizm, a co za tym idzie politeizm, reinkarnację, akceptująca magię jako narzędzie.
Niewiele wiemy na temat tego spotkania. Fundacja Danielsa opublikowała 9 września 2017 r. na youtube dziesięciominutowy film z niego, na którym panowie rozmawiają o stosunkach polsko-żydowskich.
Boteach w 1988 r. (gdy miał 22 lata) został wysłany przez samego siódmego „Rabbi” Chabadu M. M. Schneersona do Oxfordu w Anglii, gdzie przez 11 lat był rabinem dla studentów. W wyniku jego pracy misyjnej do założonej przez niego studenckiej organizacji wstąpiło 5000 studentów, którzy nie byli Żydami.
Po powrocie do USA staje się „przyjacielem i nieoficjalnym doradcą duchowym” Michaela Jacksona. Broni go publicznie przed oskarżeniami o pedofilię.
W początkach XXI w. staje się w USA celebrytą. Prowadzi stałe programy telewizyjne, występuje nawet w jednym z seriali.
Ta jego działalność w telewizji związana jest z założoną przez niego organizacją o nazwie The World: The Values Network, która zajmuje się szerzeniem „powszechnych wartości żydowskich w mediach i kulturze oraz afirmacją narodu żydowskiego jako światła dla narodów”.

2. Morawiecki i Stambler – spotkanie w ZOO i „żydowskie korzenie Morawieckiego”

W dniu 18.09.2017 r. odbyła się w warszawskim ZOO uroczystość wręczenia ustanowionej przez Danielsa nagrody im. Antoniny i Jana Żabińskich dla Polaków, którzy pomagali Żydom w czasie II wojny światowej.
Z materiału zamieszczonego na portalu wPolityce.pl, dowiadujemy się, że na tej uroczystości przemawiali Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, wiceprzewodniczący Knesetu Yehiel Hilik Bar oraz Jan Dziedziczak.
Tak oto wypowiedź Morawieckiego została zreferowana na portalu braci Karnowskich: „Wicepremier Mateusz Morawiecki podkreślił w trakcie uroczystości, że członkowie jego rodziny, dzięki pomocy polskich rodzin, byli w stanie przeżyć niemiecką okupację, lecz żadna z tych osób, które narażały swoje życie nie została zaliczona w poczet tych najbardziej uhonorowanych, wielkich bohaterów – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”.
Kuriozalny w swych niedopowiedzeniach tekst.
Wypowiedź Morawieckiego na temat jego żydowskiej rodziny jeszcze bardziej kuriozalnie zreferowała w tygodniku „Wprost” Maria Kądzielska. Napisała ona: „Dodatkowo podczas uroczystości zabrał głos wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki, który przypomniał na przykładzie własnej rodziny, że by uratować jednego Żyda potrzeba było pomocy często 20 Polaków”.
Na podstawie tego tekstu nie sposób dojść czy rodzina Morawieckiego to była polska rodzina, która ratowała Żydów czy żydowska rodzina, która była ratowana przez Polaków.
Nie znalazłem żadnego polskiego źródła, które przytoczyłoby wiernie słowa Morawieckiego lub przynajmniej szczegółowo zreferowało jego wypowiedź. Najwięcej na jej temat napisano dopiero 8.12. 2017 r. w tekście opublikowanym na portalu międzynarodowej Telegraficznej Agencji Żydowskiej – JTA (Jewiss Telegraphic Agency). Tekst nosi tytuł „W Polsce premierem został ex bankier o żydowskich korzeniach” („Poland appoints ex-banker with Jewish roots as prime minister”). Dowiadujemy się z niego, że Morawiecki opowiadał na uroczystości w ZOO o dwóch swoich ciotkach Żydówkach Irenie i Romie. Pierwsza z nich była ukrywana w czasie II wojny przez polskie rodziny. Druga znalazła się na terytorium ZSRR i stamtąd wyjechała do Izraela, w którym mieszka do dziś. Według JTA na końcu wypowiedzi Morawieckiego znalazło się sformułowanie „podczas, gdy reszta jej rodziny nie żyje”.
Wiele tu niejasności i niedopowiedzeń.
Wyjaśnia to jego ojciec, Kornel Morawiecki dopiero w dniu 12.12.2017 r. na falach radia TOK FM. Oto jak to jego wyjaśnienie zreferowane zostało na portalu Fronda.pl: „Pogłoski o żydowskich korzeniach wzięły się ze słów samego Mateusza Morawieckiego, który opowiadał swego czasu, że jedna z jego ciotek, Irena, została uratowana w Holokauście, druga zaś, Roma, mieszka dziś w Izraelu. Rzeczywistość jest jednak inna. Mieszkająca w Izraelu Roma nie jest krewną Morawieckich, a jedynie przyjaciółką matki premiera. Podobnie rzecz ma się z drugim przypadkiem. Historia była taka w rodzinie mojej żony, że brat jej ojca miał przyjaciółkę żydówkę, którą uratował z Holokaustu – powiedział Kornel Morawiecki. Tak więc żydowskie korzenie Mateusza Morawieckiego to wyłącznie plotka. Wynika z określania przez niego mianem ciotek związanych z rodziną przyjaciółek. Można powiedzieć: trochę szkoda, że wyszło to tak szybko na jaw! Bo media zagraniczne były święcie przekonane, że jest inaczej. Tymczasem jak trudno byłoby oskarżać naród o faszyzm i ksenofobię, gdyby u steru w istocie stał premier o korzeniach żydowskich!”.
Komu mamy wierzyć?
Czy z prawdą mija się Kornel Morawiecki czy Mateusz Morawiecki?
Jeśli z prawda mija się Kornel Morawiecki i za wszelką cenę chciał ukryć żydowskie ciotki Mateusza, to oznaczałoby to, że są to jednak najbliższe jego krewne. Jeśli z prawdą mijał się Mateusz to dlaczego ojciec publicznie robi mu krzywdę, ujawniając to i wyrabiając mu opinię kłamcy?
A może to jest taka gra polityczna prowadzona wspólnie przez ojca i syna, której celem jest doprowadzenie do tego, by Zachód i Żydzi myśleli, że Mateusz Morawiecki to Żyd, a Polacy żeby myśleli, że Żydem nie jest?
Po drugie, kwestią jest tu również problem uznania przez Żydów Mateusza Morawieckiego za człowieka o „korzeniach żydowskich”. Czy tak łatwo jest zwieść i zjednać sobie żydowskie media, a co za tym idzie żydowskich polityków i biznesmenów, że wystarczy w sposób niejasny wspomnieć o swoich żydowskich ciotkach, by zostać uznanym za „swojego”? Czy te media nie wiedzą „czegoś jeszcze”, czegoś czego my nie wiemy?
Chcąc dowiedzieć się, który z Morawieckich jest „bliżej prawdy”, przestudiowałem obszerną, ostatnio wydaną, autobiografię Kornela Morawieckiego. Niestety nic mi to nie dało. Morawiecki senior opowiada tam obszernie o swojej rodzinie, charakteryzując ją do trzeciego pokolenia wstecz, ale nic nie mówi o rodzinie swojej żony. Co ciekawe jest tak skąpy w słowach dotyczących jej, że nawet nie dowiadujemy się jak jego żona-matka Mateusza ma na imię. Najbardziej obszerna wypowiedź Kornela na jej temat jest następująca: „Na początku lat siedemdziesiątych miałem żonę i troje dzieci, żyliśmy razem z coraz poważniej chorym teściem w małym mieszkaniu w centrum Wrocławia”.
Najważniejszą kwestią związaną z uroczystościami w warszawskim ZOO nie była jednak przytaczana tu wypowiedź Morawieckiego i sposób potraktowania jej przez media.
Media referujące te wydarzenia z reguły ukrywały czy pomijały również fakt obecności na tej uroczystości rabina Szalom Dow Ber Stamblera stojącego na czele Chabadu w Polsce. Stambler przemawiał i kilkakrotnie pojawiał się na scenie. Pisano o tym w „Gazecie Polskiej Codziennie”, na związanym z nią portalu niezalezna.pl, i w „Gazecie Wyborczej”.

3. Morawiecki i Daniels: „bliskie spotkania trzeciego stopnia”

Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę internetową hasło „Morawiecki Daniels” dowiemy się, że ci panowie spotykali się w 2017 r. bardzo często. W mediach aż roi się od zdjęć ilustrujących ich rozmowy.
Z materiału opublikowanego w październiku 2017 r. na portalu niezalezna.pl dowiadujemy się: „Wiadomo, że regularnie spotykał się z wicepremierem Morawieckim i jego otoczeniem”.
W materiale dotyczącym Danielsa, który pojawił się na portalu wp.pl w listopadzie 2017 r. znajdujemy zdanie: „W naszym kraju Daniels współpracuje z wicepremierem Morawieckim”.
Na portalu okopress.pl w materiale poświęconym Danielsowi czytamy: „Ponoć regularnie spotyka się z wicepremierem Morawieckim, Adamem Bielanem i Janem Dziedziczakiem”.
Spotkania te przyniosły wiele owoców.

4. Morawiecki bierze udział w koszernej kolacji z ministrem Izraela

Jednym z nich było historyczne wydarzenie, które miało miejsce w dniu 24 listopada 2017 r. Oto informacja na ten temat zamieszczona na portalu Onet.pl: „W domu Jonny’ego Danielsa w Warszawie odbyła się wczoraj szabasowa kolacja z udziałem izraelskiego ministra telekomunikacji Ajjuba Kary. Na spotkaniu byli obecni także polscy politycy, między innymi Piotr Gliński, Mateusz Morawiecki, Adam Bielan, Jan Dziedziczak i Arkadiusz Mularczyk. O kolacji poinformował na Facebooku minister Kara. Do sieci trafiła, za jego sprawą, nie tylko sama informacja o spotkaniu, ale także zdjęcia i krótki film, na którym widać wszystkich jej uczestników. Minister Kara mówi tam o współpracy polsko-izraelskiej. Zapowiada on zaproszenia dla kolejnych polskich ministrów do Izraela. W trakcie ich wizyt mają być omawiane różne rodzaje współpracy pomiędzy naszymi krajami”.
Piotrowi Glińskiemu poświęciłem wiele miejsca w książce pt. „Masoneria polska 2017. U progu katastrofy”. Gliński przez całe lata dziewięćdziesiąte ściśle współpracował z Unią Wolności (był nawet kandydatem tej partii do parlamentu) i był aktywny w środowiskach zajmujących się ekologią (był członkiem Koalicji Liderów Ekologicznych; jest wegetarianinem). Został jednak członkiem UW dopiero w 1998 r., wprowadzając do tej partii ekologów.
Jego żona jest dyrektorem programowym Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolność. W Radzie Dyrektorów tej fundacji są Marek Belka, Michał Boni. Był w niej aż do swojej śmierci w 2017 r. Zbigniew Brzeziński.
Prezesem tej Fundacji jest Jerzy Koźmiński, w swoim czasie współpracownik Balcerowicza.
Jan Dziedziczak to poseł PiS, Rycerz Kolumba, od lat związany bezpośrednio z Jarosławem Kaczyńskim.
Adam Bielan kiedyś działacz Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego Aleksandra Halla i Jana Rokity, potem poseł PiS, od 2014 r. należy do Polski Razem.
Arkadiusz Mularczyk, kiedyś poseł PiS, usunięty z tej partii, współtwórca partii Solidarna Polska.
Mamy tu zatem do czynienia z pełną reprezentacją „prawej” strony.
Trzeba tu postawić jedno istotne pytanie: czy ten izraelski minister reprezentuje „tylko” Izrael czy również Chabad?

5. Morawiecki tworzy pisowski rząd bez PiS-u

W dniu 7 grudnia 2017 r., a zatem w 13 dni po tej kolacji, w godzinach wieczornych: „Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie ogłosiło, że Beata Szydło ustąpiła ze stanowiska premiera i ma ją zastąpić minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki”.
W tym dniu miałem pierwszy publiczny wykład związany z książka „Masoneria polska 2017. W centrum wydarzeń”. W pewnym momencie odwołałem się w nim do następującego fragmentu tej książki: „Prawa strona PiS ma więc program i ma ludzi. Czai się gdzieś w cieniu czekając na odpowiedni moment. Należy życzyć im powodzenia. PiS mógłby stać się formacją opatrznościową dla Polski pozbywając się Morawieckiego, Gowina, Glińskiego (i ich świt), ludzi Dudy, wycofując się z wszelkich układów z masonerią, oczyszczając się z ludzi masonerii, PO i, zapewne, tajnych służb, ale i z tych wszystkich, którzy doprowadzili do powstania takiej sytuacji jaka obecnie ma miejsce. PiS mógłby wtedy zacząć realizować najlepszy program dla Polski, jaki w tych warunkach da się realizować. Trzeba pamiętać o jeszcze jednej sprawie. Ta prawa, patriotyczna i katolicka, strona PiS w jakiejś mierze wyniosła PiS do władzy i legitymizuje jego wszelkie działania. Ukrywanie się w cieniu i zgoda na realizację programów, które nie służą Polsce, które mają masońską genezę nie może trwać za długo. Jest pewna granica, za którą będzie już tylko pełna moralna współodpowiedzialność za szkody uczynione Polsce i będzie coś takiego, co nie da się już inaczej nazwać niż zdradą.
Pozostaje zatem prawej stronie PiS-u podjęcie w pewnym momencie decyzji głośnego sprzeciwienia się, bez względu na konsekwencje osobiste, działaniom rządu czy partii. Będzie to oznaczać w praktyce opuszczenie PiS-u i próbę, dziś bardzo trudną, budowania innej, czystej i polskiej formacji politycznej.
Taka formacja powinna zresztą powstać jak najszybciej. Nie może zresztą być tak, żeby w normalnej Polsce była tylko jedna prawdziwie polska formacja polityczna. Może być ich i powinno być wiele. Mogą się bardzo różnić. Chodzi tylko o to, by te różnice nie wykraczały poza granice wyznaczone przez Boga, prawdę i dobro, nie dotykały negatywnie tego, co nazywa się interesem narodowym, polską racją stanu”.
Następnie stwierdziłem: „Najgorsze dla Polski, co teraz może się wydarzyć, byłoby zostanie przez Morawieckiego premierem”. W tym momencie przerwała mi jakaś kobieta z publiczności mówiąc: „Właśnie dostałam esemesa o treści: Morawiecki został premierem”.
Prawa strona PiS-u odeszła w polityczny niebyt. Na jej miejsce Morawiecki mianował osoby, którym bliżej do PO czy Unii Wolności.
W styczniu 2018 r. portal Prawy.pl opublikował mój artykuł pt. „Koalicja POPiS stała się faktem”.
Przytaczam go w całości.
Nowy minister zdrowia Łukasz Szymowski już za rządów PO pracował w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego. Jarosław Gowin mianował go najpierw sekretarzem stanu, potem wiceministrem.
Nowy minister finansów Teresa Tatiana Czerwińska wcześniej zatrudniona była przez Jarosława Gowina w jego ministerstwie, gdzie była odpowiedzialna za pracę Departamentu Budżetu i Finansów oraz Biura Kontroli i Audytu, a także za stworzenie nowego algorytmu finansowego dla uczelni. W 2017 została zatrudniona w ministerstwie finansów przez Mateusza Morawieckiego. Urodziła się i wychowała na terenie ZSRR (Łotwa). Jej panieńskie nazwisko to Tumanovskis. W zapisach IPN czytamy: „znana jest także jako Teresa Tatiana Tchenvirskaia”. Jeden z polityków, który zasiada w sejmowej komisji ds. służb specjalnych powiedział portalowi „Wirtualna Polonia”: „Taka osoba nie powinna być nawet wiceministrem”. Wcześniej doradzała ministrom PO.
Nowy minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz po 2003 r. pracowała jako wykładowca w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie. W 2013 r. zaangażowała się w tworzenie Polski Razem Jarosława Gowina. W 2015 r. została mianowana przez Morawieckiego podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju.
Nowy minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński w latach 1993-2004 pracował w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Polsce. W 2012 r. został powołany jako minister ds. rozwoju regionalnego do Gospodarczego Gabinetu Cieni Biznes Center Club. Przypomnijmy, że honorowymi członkami tego klubu byli, między innych: Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Miller, Hanna Gronkiewicz Waltz, Bronisław Komorowski, Bronisław Geremek. W 2015 r. został członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez Prezydenta Dudę. Morawiecki mianował go wcześniej wiceministrem w ministerstwie rozwoju.
Nowy minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz za rządów PO zasiadał w Radzie Służby Publicznej doradzającej premierowi w sprawach służby cywilnej.
Nie zapominajmy o nowym rzeczniku prasowym rządu, którym w grudniu została była radna PO Joanna Kopcińska. Nie zapominajmy też o tym, że wicepremier Gowin przedtem był w PO, minister edukacji narodowej była radną PO, a wicepremier Gliński w Unii Wolności.
W książce pt. „Masoneria polska 2014” scharakeryzowałem Nową Jałtę, której efektem ma być nowy rozbiór Polski i napisałem: „Tak skonstruowana Jałta wymaga zabezpieczenia ze strony polskich władz. Nikt nie chce buntu Polski czy jakichkolwiek poważniejszych kłopotów z nią, a tym bardziej jej wyrwania się, w trakcie wielkiego krachu, spod kontroli i zyskania przez nią niepodległości. Tylko zresztą polskie władze mogą zagwarantować ostatecznie, że jej zapisy będą przestrzegane.
Układ wewnętrzny w polskiej polityce musi zatem być następujący.(…) PO będzie dbało o consensus niemiecko-rosyjski (wewnątrz PO będą się też wciąż ścierać interesy niemieckie i rosyjskie), a PiS będzie dbał o interesy masonerii amerykańskiej (wielkiego kapitału i koncernów) i rządu USA. Koalicja POPiS zostanie przedstawiona społeczeństwu jako dziejowa konieczność. Pierwszym argumentem będzie układ sił w sejmie, drugim konieczność pojednania na czas kryzysu dla ratowania Polski i ochrony obywateli przed skutkami kryzysu. Znamienne są, słowa wypowiedziane pod pomnikiem Józefa Piłsudzkiego, przez Jarosława Kaczyńskiego. Mówił o Polsce jutra i stwierdził między innymi: To musi być Polska szukająca sojuszów tam, gdzie jest rzeczywista siła”.
Czy Polskę interesują tylko sojusznicy „tam, gdzie jest rzeczywista siła”?
A jeśli „tam, gdzie jest rzeczywista siła” polski interes narodowy nie jest dostatecznie zabezpieczony?
A jeśli „tam, gdzie jest rzeczywista siła” brak jest moralności i dobro jest zagrożone?
A jeśli „tam, gdzie jest rzeczywista siła” jest masoneria?
Koalicja POPiS stała się faktem w styczniu 2018 r. tyle że w taki przedziwny zakamuflowany sposób.
I oto mamy tę zapowiadaną od lat „dobrą zmianę”.
Dodajmy, że wszystko wskazuje na to, że nad osobami, które weszły do „ekipy Morawieckiego” rozciągnięty jest specjalny medialny parasol ochronny. Dowodem na to jest ukręcenie łba opisanej już w tej książce aferze, której jedną z bohaterek była Joanna Kopcińska. Przypomnijmy, że z materiału opublikowanego w „Gazecie Prawnej” wynikało, że wykonuje ona polecenia oficerów wojskowych służb specjalnych, którzy nie działają z polecenia swoich przełożonych, i którzy twierdzą, że WSI była „zbawienna dla Polski”. Po tym artykule, przypomnijmy, nikt już więcej (również czynniki państwowe) nie podjął tego wątku.

6. Morawiecki i rabin Shmuley Boteach z Chabad Lubawicz – drugie otwarcie: „dlaczego dzieci Morawieckiego chodziły do żydowskiej szkoły?”

Jak wynika z informacji podanych na portalu organizacji The World Values Network, założonej przez Shmuley Boteacha, Boteach spotkał się z Morawieckim w dniu 29 marca 2018 r. w Warszawie.
W dniu 10 kwietniu 2018 r. pojawił się na Facebooku wpis Shmuley Boteacha, w którym opowiada on o koszernej kolacji wieczorem tego dnia (podkreślmy: 10 kwietnia) z Morawieckim i o tym, że Morawiecki swoje dzieci posyłał do żydowskiej szkoły.
O tym, że Morawiecki umieścił swoje dzieci w żydowskiej szkole Laudera mówił już Szewach Weiss w wywiadzie dla „Gazety Prawnej” w dniu 1 marca 2018 r. Powiedział o tym, gdy przeprowadzający ten wywiad Robert Mazurek stwierdził: „Na Morawieckiego po wypowiedzi w Monachium spadła fala hejtu, ale przecież on nie jest antysemitą”. Reakcja Weissa na tę wypowiedź była następującą: „Ja to wiem, jego dzieci uczyły się w szkole Laudera! Znam polskich polityków byłych i obecnych. Lech Kaczyński był wielkim przyjacielem Żydów, był filosemitą i wiem, że jego brat z pewnością nie jest antysemitą. Jestem bardzo wdzięczny prezydentowi Dudzie nie tylko za Order Orła Białego, ale za jego wizytę w Izraelu, za to, co mówił”.
Przypomnijmy, że dyrektorem Fundacji Ronalda S. Laudera w Polsce był w latach 2001-2006 Joseph Kanofsky z Chabad Lubawicz, autor pracy „Chabad dla początkujących”. Przypomnijmy, że głównym celem tej fundacji „jest wspieranie odrodzenia życia żydowskiego w krajach Europy Środkowej i wschodniej poprzez edukację”.
Fundacja założyła i finansuje Przedszkole Społeczne Fundacji Laudera, Prywatną Szkołę Podstawową oraz Gimnazjum Lauder-Morasha w Warszawie.
W Fundacji Laudera dyrektorem do spraw edukacji (Vice President of Education) jest Rabbi Jacob Biderman. Jest on zarazem szefem (chairman) Lauder Chabad Campus w Wiedniu. Jest on głównym przedstawicielem Chabad Lubawicz w Wiedniu.
Starsze dzieci Morawieckiego już studiują. Zaczęły zatem chodzić do żydowskiej szkoły ponad 15 lat temu, a zatem wtedy, gdy Morawiecki zaczynał karierę w bankowości.
Zajrzałem, tak z ciekawości, na stronę internetową warszawskich szkół Laudera. Nie znalazłem tam planu lekcji, ale znalazłem listę nauczycieli, gdzie przy każdym nazwisku był wskazany przedmiot, którego uczy. Jest tam czterech nauczycieli języka hebrajskiego, trzech kultury żydowskiej, jeden „historii żydowskiej”. Zainteresowała mnie podstrona o nazwie „Menu”. Znajdujemy na niej informacje o tym, co dzieci jedzą każdego dnia na obiad. I tak w okresie 23. 04-27. 04. 2018 r. drugie dania były następujące: kasza, warzywa; ryba, ziemniaki, buraki z papryką; makaron, sos pieczarkowy; ziemniaki, jajko sadzone; ryż, ser biały, jogurt, cynamon.
W judaizmie wegetarianizm nie jest bezwzględnie nakazany: „i gdy powiesz: Chcę jeść mięso! – bo z całej siły zapragniesz mięsa, możesz wtedy zjeść mięso zaspokajając swoje pragnienie jedzenia mięsa (Dewarim 12:20)”.
Chasydzi jednak (czyli kabaliści) uważają, że należy powstrzymać się od jedzenia mięsa.
Kabaliści przyjmują reinkarnację. Ci zaś, którzy przyjmują reinkarnację z reguły przyjmują również taką możliwość, że dusza człowieka, który nie dbał o „uduchowienie” może w kolejnym wcieleniu znaleźć się w ciele ssaka.

8. Morawiecki i Ronald Lauder – kto i dlaczego nabrał wody w usta?

Dodajmy, że w marcu 2018 r. Morawiecki spotkał się w Brukseli z samym Ronaldem Lauderem (który jest też przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów). Informacje w mediach na temat tego spotkania były bardzo skąpe. I tak np. w tygodniku „Wprost” zanotowano: „Z informacji, które dziennikarce RMF FM przekazał szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski wynika, że spotkanie było bardzo udane. Sam przewodniczący Światowego Kongresu Żydów nie chciał wypowiadać się na temat rozmowy z szefem polskiego rządu”.

9. Masoneria polska 2019 – na rozdrożu historii

Coś się wyraźnie szykuje i to na wielką skalę. Chabad ma tu być jakimś ważnym rozgrywającym. Głównym rozgrywającym jest jednak wyraźnie nadal masoneria, bez której Chabad wiele by nie zdziałał. Jednym z pomocników na tym „boisku” jest Morawiecki. Ta gra będąca chyba uwieńczeniem wieloletnich rozgrywek, dopiero się jednak zaczęła. Opowiemy o niej jednak już w następnej książce pt. „Masoneria polska 2019 – na rozdrożu historii”.

Opublikowano Masoneria polska 2018 | Dodaj komentarz

Chabad Lubawicz, kabała, masoneria

Od kilku lat PiS brata się coraz bardziej z Chabad Lubawicz. Następują coraz częściej spotkania na szczycie, różne „okrągłe stoły”, konsultacje. Ostatnio najbardziej intensywne są spotkania Morawieckeigo z rabinami Cvhabad Lubawicz. Warto zatem wiedzieć, jaką doktrynę reprezentuje ta organizacja i jakie są jej cele. Tekst jest długi, ale dzięki temu wprowadza nas w całą ważną dla nas problematykę. Są to fragmenty jednego z rozdziałów książki pt. „Masoneria polska 2018. Wojna demonów” (przypisy, znajdujące się w książce tu zostały usunięte).

Książkę można zamawiać pod numerem telefonu: 601-519-847

W styczniu 2010 r. ukazał się na portalu Fronda.pl wywiad przeprowadzony przez Tomasza Terlikowskiego z rabinem Ber Stamblerem pt. „Rabin Ber Stambler: Wszystko, co mnie spotyka, pochodzi od Boga”. Po jego przeczytaniu przeciętny czytelnik będzie pewny, że był to wywiad przeprowadzony z reprezentantem „klasycznego” judaizmu. Stambler prezentuje podstawowe zasady judaizmu. Mówi też, że opuści Polskę i pojedzie do Izraela dopiero wtedy gdy, pojawi się Mesjasz. Obaj Panowie mówią o judaizmie i chasydyzmie. Stambler przedstawia się jako reprezentant chasydyzmu.

1. Co to jest chasydyzm?

W haśle „Kabała” zamieszczonym w „Polskim Słowniku Judaistycznym” czytamy: „W XVII w. Polska stała się terenem ekspansji ruchu sabataistycznego, który należy uznać za gorzką lecz znaczącą próbę realizacji kabalistycznej idei ekumenicznej (…). W XVIII w. tu właśnie rozwinęła się fascynująca odmiana k., zwana chasydyzmem, dzięki której idee k. przekształcone i twórczo rozwijane przetrwały do dziś”.
Prekursorem był tu Elizabeth Cewi – kabalista, który miał liczne kontakty z islamskim odpowiednikiem kabały – sufizmem. Przez kabalistów, między innymi Natana z Gazy, został uznany za Mesjasza. Tym samym część środowisk żydowskich uznało, że „przestaje obowiązywać prawo żydowskie, a jedynym prawodawcą staje się Mesjasz”. Cewi zaczął „ostentacyjnie łamać prawo żydowskie”.
Nauki Cewiego zapoczątkowały sabataizm, który odrzucał prawo judaistyczne i nakazywał studiować kabałę, szczególnie „Księgę Blasku” („Zohar”) i wypełniać jej wskazania.
W tym momencie wśród polskich Żydów pojawił się Israel Baal Szem Tow, nazywany też, w skrócie, BeSzT, jeden z twórców chasydyzmu, który nakazał pominięcie rabinów w kontakcie z Bogiem i w interpretacji pism, zalecał kabałę, głosił panteizm, odrzucał umartwienie i ascezę, i nakazał chwalić Boga śpiewem i tańcem. Zalecał również modlitwę „ekstatyczną”, która ma prowadzić do „stanu radosnego uniesienia i zachwytu” (podobną do tej, która pojawia się we wspólnotach katolickich charyzmatyków).
W XVIII w. chasydyzm zaczął się w Polsce gwałtownie rozwijać, co doprowadziło do ostrego konfliktu z ortodoksyjnym judaizmem. Rabini polscy wielokrotnie obkładali chasydyzm klątwami (1772, 1781, 1785 i 1796). Wyznawcy judaizmu rozpędzali zgromadzenia chasydów, palili ich pisma i zamykali ich domy modlitwy. Niewiele to pomogło. Chasydyzm rósł w Polsce w siłę. Szczególny jego rozwój spowodował Szneor Zalman ben Baruch. Jego działania spowodowały, że z ruchu chasydzkiego wyłonił się jego bardziej jeszcze radykalny (bardziej kabalistyczny) odłam zwany Chabadem.
Więcej

Opublikowano Masoneria polska 2018 | Dodaj komentarz

„Warto rozmawiać” i …neokatechumenat

Wczoraj obejrzeć można było kolejny program „Warto rozmawiać”. Taki jego opis znajdujemy na jego stronie:

Czy zamęt w Kościele, jaki towarzyszy pontyfikatowi papieża Franciszka, doprowadzi do schizmy? Jaką interpretację papieskiego dokumentu Amoris Laetitia w sprawie dopuszczenia rozwodników do komunii przyjmą polscy biskupi? Czego nas uczy przykład katolickiej Irlandii, która w ciągu jednego pokolenia staje się krajem neopogańskim? Jak tę sytuację ocenia ks. kard. Raymond Burek?

Sytuację w Kościele powszechnym komentują również ks. dr Paweł Rytel-Andrianik (rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski) i teolog ks. dr hab. Robert Skrzypczak oraz Krystian Kratiuk (www.pch24.pl), Michał Łuczewski (socjolog, Centrum Myśli Jana Pawła II) i Sebastian Duda (czasopismo „Więź”).

Ostatnia w programie, jakoś go podsumowująca była długa rozmowa Pospieszalskiego z ks. Skrzypczakiem. Mówił głównie ks. Skrzypczak broniąc tradycyjnej doktryny katolickiej.

Dlaczego uznałem to za godne zanotowania?

Ks. Skrzypczak, jak czytamy w jego biografii w Wikipedii święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1996 po ukończeniu formacji w Archidiecezjalnym Seminarium Misyjnym Redemptoris Mater, a zatem seminarium duchowym neokatechumenatu, do którego wstępowali tylko ci, którzy w neokatechumenacie formowali się latami.

Zajrzałem do internetu, by sprawdzić co tam jest o ks. Skrzypczaku. Znalazłem na niezaleznej.pl takie tekst z 2015 r.:
– Wypowiedź papieża o rodzinie padła w szerszym kontekście luźnej rozmowy i to, co powiedział nie należy do uroczystego nauczania Kościoła i nie należy do tego stosować klauzuli nieomylności. Papież Franciszek przede wszystkim w tym co powiedział poparł encyklikę Humane Vitae. On wyszedł od tego podkreślając, że Paweł VI pozostawił Kościołowi pewien klejnot, pewien skarb – mówi ks. Robert Skrzypczak, prezbiter wspólnot Drogi Neokatechumenalnej odnosząc się do szeroko komentowanych słów papieża Franciszka.

Papież mówił, że „dobrzy katolicy” nie muszą być jak „króliki” i mieć dużo dzieci. Te słowa wywołały spore poruszenie i reakcję wielu komentatorów na całym świecie.

– Papież jest po stronie Pawła VI, który pisał o otwarciu się na życie i współpracy małżonków z Panem Bogiem, w powoływaniu nowych istnień do życia. Papież dołączył do tego swoją osobistą opinię, sięgając do przeszłości w Argentynie i przywołał przykład kobiety, która po raz ósmy zaszła w ciążę mimo, że była po siedmiu cesarskich cieciach. On zareagował wtedy tak, jakby ona była troszkę nieświadoma tego co robi; że ryzykuje zanadto i prowokuje Pana Boga ryzykując, że zostawi swoje dzieci bez matki. Franciszek powołał się wówczas na kategorię odpowiedzialności rodzicielskiej, którą także wprowadził Paweł VI
– tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl ks. Skrzypczak.

Opublikowano Papież Feanciszek | 1 komentarz

Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: ks. Tomasz Szałanda i filozofia szatana

A oto kolejny fragment napisanej przez Księdza recenzji mojej książki:
Wyrazistym dopowiedzeniem „lejtmotivu” książki znajdujemy już w pierwszym rozdziale: „Masoneria i filozofia szatana” (s. 11-37). Tam też dowiadujemy się, że Autor zbiera materiały do książki „Historia filozofii szatana”, w której, w świetle nauki katolickiej, będzie starał się dowieść, iż poglądy – filozoficzne koncepcje m.in. Heraklita, Pitagorasa, Parmenidesa, Platona, Plotyna, Jana Szkota Eriugeny, Kartezjusza, Rousseau, Spinozy, Hegla, Kanta, Fichtego, Nietzschego, Marksa, Sartra czy Heidegera są podpowiedziami demonów (s. 18). Choćby o Platonie czytamy, że: „był jednym z starożytnej, tajnej, elitarnej sekty orfizmu, która stanowiła swego rodzaju masonerię starożytności” (s. 19). I dalej: „W tej doktrynie chodzi o poglądy Platona – moje uzupełnienie] człowiek przedstawiony jest w istocie na obraz i podobieństwa szatana. Opis działania człowieka, sposobu jego funkcjonowania, poznania i odniesienia do innych ludzi i rzeczywistości oraz jego celów jest faktycznie opisem, który pasuje tylko do szatana. Trzeba by uznać, że tę doktrynę podsuną Platonowi sam szatan” (s. 19). I jeszcze jeden fragment: „Szatanowi, który stał za Platonem, właśnie o to, między innymi chodziło: tak przygotować Greków i Rzymian, przed nadejściem Chrystusa, by Go odrzucili, by Nim pogardzili, by mówili: „Co to za marny bóg, który z własnej woli przyobleka się w ciało i głosi, że człowiek, nigdy od ciała się nie uwolni i będzie w nim trwał po wieki” (s. 21).
Tymczasem przyjmując tak i nienaukową i karkołomną „strategię” porównawczą źródeł, Autor wpadł w sidła diabelskiego intelektualizmu. Gdyby bowiem zastosować ów klucz choćby do Abrahama należałby uznać jego małżeństwo z przyrodnią siostrą – Sarą za szatański podszept (kazirodztwo przecież jest grzechem). Podobnie zresztą diabelski posmak ma pomysł bezpłodnej Sary, by jej mąż z niewolnicą począł upragnionego syna ”
itd (dalsze przykłady z Pisma świętego).

Nota bene: nie piszemy Heideger, ale Heidegger i raczej nie odmieniamy nazwiska Sartre.

Ksiądz pisząc te ostatnie zdania był bardzo zmęczony (lub opanowany przez złe emocje, które najbardziej zakłócają tok myślenia) lub po prostu nie chciał mnie zrozumieć. Bo co ma jedno do drugiego. W wypadku filozofów chodzi o doktrynę, a w wypadku postaci z Pisma Świętego o zachowanie. Oczywiście nie wiem (bo skąd miałbym wiedzieć) czy Platonowi i innym filozofom teksty dyktował sam szatan czy nie. To była pewna figura. Na myśli miałem to, że gdyby szatan pisał teksty filozoficzne to by napisał właśnie takie. Oczywiście nie wykluczałem i nie wykluczam, że to właśnie on je podyktował. Mówiąc jeszcze inaczej jestem pewny, że te teksty mu się bardzo podobają, bo wyrażają dokładnie to, co on chciałby wyrazić, powodują to, co chciałby spowodować – że ten, kto przyjmuje zawartą w nich filozelę chrześcijaninem już nie bardzo może być, (bo myśli tak jak szatan).

Odniosłem wrażenie, że Ksiądz skupił tyle uwagi na tym fragmencie mojej książki, bo uznał, że on sam przez się mnie ośmiesza i kompromituje. Przypomina mi to sytuację z końca lat dziewięćdziesiątych, gdy w „Naszym Dzienniku” opublikowano mój tekst, w którym dowodziłem, że dziś czasy łudząco przypominają te z końca istnienia Cesarstwa Rzymskiego, gdy dominowały dwie siły: pogaństwo i barbarzyństwo. W materiale tym stwierdziłem, że dzisiejszych barbarzyńców reprezentuje SLD, a pogan Unia Wolności. Jakie było moje zdziwienie, gdy ten tekst został w całości przedrukowany przez „Gazetę Wyborczą” w cyklu „Bez komentarza”. Jej redaktorzy uznali, że on kompromituje mnie sam z siebie. Tak to jest z „Gazeta Wyborczą”, że jej redaktorzy i ja nadajemy na zupełnie innych falach. To mnie nie martwi.

Martwi mnie to, że ja i ks. Szałanda nadajemy na zupełnie innych falach. Świecki katolik i kapłan powinni przecież nadawać na tych samych falach.

No, ale Ks. Szałanda uczył się wyraźnie w szkole pisarskiej „Gazety Wyborczej”. To przykład jego pióra – podsumowanie refleksji na temat mojej książki, które też pozostawię bez komentarza: Czytając te „analizy” mam wrażenie, że opary absurdu sięgają zenitu. Nie prawda. Następne wątki książki o ruchu charyzmatycznym, wspólnocie zielonoświątkowej i innych denominacjach, wyraźnie temu przeczą. Dopalacze są mi obce, choć po dzisiejszej lekturze zaczynam rozumieć ich działanie.

W kwestii podejścia do zagadnień filozoficznych trochę go rozumiem, bo skończył seminarium duchowne w Olsztynie, a od kapłanów, którzy je kończyli wiem, że filozofii (i teologii dogmatycznej) było tam na zajęciach tyle co kot napłakał (głównie uczą tam katechetyki). Stąd np. rzuca się w oczy, że ks. Szałanda nie zna wydanych na KUL-u dzieł Giovanniego Reale, a przede wszystkim jego wielotomowej „Historii filozofii starożytnej”. Reale pisze tam wiele o orfikach (sekcie orfickiej czyli protoplastach żydowskiej kabały, w której mowa o reinkarnacji, magii, panteizmie itd.) i przynależności do niej Platona oraz o tym, że prezentował on czysto orfickie „dogmaty” w swoich „filozoficznych” tekstach.

Gdy ksiądz Szałanda chodził do szkoły podstawowej ja już uczyłem historii filozofii w różnych seminariach duchownych w Polsce (np. w Łodzi, ale nie w Olsztynie). Uczyłem tam historii filozofii zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II i papieża Jana Pawła II, wskazaniami, które akurat w tym wypadku były dokładnie takie same jak w czasach przedsoborowych: po zaprezentowaniu doktryny jakiegoś filozofa należy pokazać jak ona ma się do doktryny katolickiej i określić, w świetle tej doktryny, jej duchowe i moralne owoce. W ten sposób uprawiamy pewną postać intersubiektywnej filozofii porównawczej. Proponuję ks. Szałandzie, by poczytał pod tym kątem teksty wyżej wymienionych filozofów zadając sobie wciąż pytania: jak to się ma do doktryny szatana? Czy przyjęcie w myśleniu zasad tych filozofów nie będzie rodzić w życiu owoców, które upodobał sobie diabeł. Zresztą u większości tych filozofów można znaleźć wypowiedzi, które bez żadnych wątpliwości można zaliczyć do satanistycznych, czyli takich, w których człowiek odrzuca Boga i stawia się na Jego miejscu.

Opublikowano Działanie szatana, Masoneria polska 2018 | 1 komentarz

Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: Charyzmatycy „katoliccy” w ujęciu ks. Kobylińskiego i ks. bp. Czai – „To jest wojna religijna nowej generacji, hybrydowa wojna religijna, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie znało”.

Wokół książki Stanisława Krajskiego „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”: Charyzmatycy „katoliccy” w ujęciu ks. Kobylińskiego i ks. bp. Czai – „To jest wojna religijna nowej generacji, hybrydowa wojna religijna, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie znało”.

W komentarzu do „recenzji” mojej książki „Masoneria polska 2018. Wojna demonów” ks Szałandy jeden z charyzmatyków napisał: Biskup Czaja co roku jest z nami (wszystkimi) na uwielbieniu w Boże Ciało w Opolu. Głośno woła Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi. Są flagi, tańce, muzyka, śpiew, wystawienie, oraz słowo biskupa do swego ludu.

A co bp Czaja powiedział o charyzmatykach do kapłanów na Jasnej Górze?

Oto stosowny fragment mojej książki (przypisy zostały usunięte):

W 2014 r. ukazała się na łamach naukowego, uniwersyteckiego periodyku „Studia Philosophiae Christianae UKSW” rozprawa ks. Andrzeja Kobylińskiego pt. „Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa”. Przez kolejne miesiące i lata ks. Kobyliński napisał na ten temat wiele artykułów (również w periodykach zagranicznych), wypowiadał się w mediach i na konferencjach kościelnych.

W 2017 r. zareagował na to ks. bp Andrzej Czaja podczas XXVI sympozjum dla księży rekolekcjonistów, ojców duchownych i spowiedników kapłańskich, które odbyło się na Jasnej Górze. Wygłosił tam, w dniu 24 stycznia referat pt. „Problem pentekostalizacji chrześcijaństwa”. Na początku powiedział: „Chodzi o zjawisko, które ma już miejsce w naszym Kościele, a stanowi zagrożenie dla jego tożsamości i jedności oraz rozwoju duchowego poszczególnych wiernych, nie wyłączając duchownych”. (Ks. bp Andrzej Czaja, Problem pentekostalizacji chrześcijaństwa, za: http://formacja.diecezja.tarnow.pl/2017/09/problem-pentekostalizacji-chrzescijanstwa-bp-andrzej-czaja/)

Ks. bp Czaja zreferował w swoim wystąpieniu wspomnianą wyżej rozprawę ks. Andrzeja Kobylińskiego. Przedstawiając zatem wypowiedzi ks. bp. Czai, zaprezentujemy tym samym treść rozprawy ks. Kobylińskiego.
Ks. bp Czaja, wymienia, za ks. Kobylińskim, trzy elementy charakteryzujące pentekostalizm.
Po pierwsze, „liczy się nade wszystko moje osobiste doświadczenie, którego najczęściej ani się nie ocenia ani weryfikuje”, co powoduje że „w miejsce sola scriptura wchodzi zasada sola experientia”. Stąd, reprezentant środowiska neopentekostalnego zdaje się mówić: „Wierzę, ponieważ doświadczam”.

Po drugie, „zielonoświątkowcy i zwolennicy ruchów zielonoświątkowych w znacznej mierze kwestionują tradycyjną teologię katolicką i protestancką, tworząc własną wizję religii, moralności i życia społecznego”. Jednym z istotnych jej elementów jest „wyeksponowanie cudu jako fundamentu religii”.

Po trzecie, „zjawiskiem typowym dla religijności pentekostalnej są objawy psychosomatyczne, występujące w trakcie wielu różnych spotkań modlitewnych, które przejawiają się w postaci drgawek ciała, spazmatycznego śmiechu lub zjawiska tzw. upadków w duchu”. Takie zachowania określa się w psychologii religii jako „odmienne stany świadomości”. Nie można zatem wykluczyć, że „zielonoświątkowe fenomeny psychosomatyczne powstają wskutek tych samych mechanizmów psychicznych, które umożliwiają transy szamańskie, stąpanie po rozżarzonych węglach czy tańce derwiszów”.

Dokonując oceny sytuacji, w tej perspektywie, w Kościele polskim ks. bp Czaja stwierdza: „Wiele wskazuje na to, że od ok. 2007 r. w naszym kraju można mówić o bardzo poważnym przyspieszeniu procesu pentekostalizacji życia religijnego i zastępowaniu tradycyjnych form pobożności katolickiej nową religijnością zborów zielonoświątkowych. Zdaniem ks. Kobylińskiego, przenikanie idei pentekostalnych do religijności katolickiej dotyczy dzisiaj wielu sfer naszego życia kościelnego: seminariów duchownych, zakonów męskich i żeńskich, duszpasterstwa akademickiego, nauczania religii w szkole, ruchu oazowego oraz innych ruchów religijnych i wspólnot modlitewnych, Szkół Nowej Ewangelizacji, duszpasterstwa parafialnego itp.”.

Ks. bp Czaja stwierdza również: „Najpierw, nietrudno zauważyć wzajemne przenikanie się, często większe niż w innych krajach, zborów stricte zielonoświątkowych i katolickich wspólnot charyzmatycznych. Do rzadkości należy występowanie z Kościoła katolickiego i tworzenie nowych struktur. Wcześniej, 30% wspólnot Odnowy w Duchu Świętym tworzyło nowe zbory, zwłaszcza w 90. latach XX wieku. Natomiast dziś obserwujemy uzielonoświąkowianie katolicyzmu w Polsce. Sytuacja w naszym kraju wygląda w ten sposób, że mamy zarejestrowanych kilkadziesiąt Kościołów zielonoświątkowych, m.in.: Kościół Boży w Chrystusie, Zbór Stanowczych Chrześcijan, Chrześcijańską Wspólnotę Zielonoświątkową czy Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Do ruchu zielonoświątkowego – twierdzi Migda – zaliczyć trzeba również katolickie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Dopiero tak szeroko ujęty pentekostalizm może nam dać pełen obraz ruchu zielonoświątkowego w Polsce. (…) Trudno mówić w Polsce o zielonoświątkowcach i charyzmatykach jako o dwóch oddzielnych ruchach, mając świadomość, że wielu pastorów zielonoświątkowych oraz członków ich zborów ma za sobą formację w katolickich grupach Odnowy w Duchu Świętym”.
Dalej ks. bp. Czaja mówi: „Etyka wspólnot pentekostalnych opiera się prawie wyłącznie na nauczaniu zawartym w Piśmie Świętym. Wśród charyzmatyków występuje bardzo często skrajny biblicyzm, czyli dosłowne rozumienie tekstu świętego, oraz podejście fideistyczne. W pewnym sensie neopentekostalizm kwestionuje, bądź lekceważy dwa tysiące lat chrześcijańskiej refleksji filozoficznej i teologicznej nad tajemnicą Boga, człowieka i świata”.
Ks. bp Czaja zwraca też uwagę na niebezpieczeństwa związane z kwestią uzdrowień w ruchu charyzmatycznym: „Oczywiście spotkania charyzmatyczne mogą pomóc niektórym chorym i cierpiącym, ale niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których doznają różnego rodzaju uszczerbku na zdrowiu ciała i duszy. Niestety, niektórzy liderzy charyzmatyczni stawiają zbyt łatwo i pochopnie diagnozy dotyczące stanu zdrowia innych ludzi. Czasami tego rodzaju opinie mogą być tak sugestywne, że osoby autentycznie chore rezygnują z koniecznego leczenia medycznego. Można spotkać sytuacje, w których ktoś przestaje przyjmować konieczne lekarstwa, ponieważ chwilowo poczuł się lepiej podczas Mszy świętej, czy nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie”.

Ks. bp. Czaja zgadza się z ks. Kobylińskim, że następuje obecnie przyspieszony proces pentekostalizacji całego chrześcijaństwa i pisze:„Jego efektem jest stopniowe przekształcanie tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich – katolickiego, luterańskiego, reformowanego, anglikańskiego, episkopalnego czy metodystycznego – w jedną, uniwersalną wersję pentekostalną”.

Stwierdza również: „Niestety są tego gorzkie owoce. Na naszych oczach dokonuje się swoistego uziemienia chrześcijaństwa, jego wewnętrznej dechrystianizacji, (…) czyli sprowadzenia go na poziom zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb, a także redukcji do poziomu terapii. Gdyby rozwój chrześcijaństwa miał dalej zmierzać w tym kierunku, to może dojść do zupełnego wynaturzenia religii chrześcijańskiej”.
Następnie mocno przestrzega: „Potrzeba jednak większej czujności doktrynalnej i duszpasterskiej, aby pentekostalizacja nie doprowadziła do narodzin jednej uniwersalnej i synkretycznej wersji chrześcijaństwa (…) Jest to niebezpieczna reforma chrześcijaństwa, która może doprowadzić do jego całkowitego wynaturzenia, do ściągnięcia religii chrześcijańskiej na poziom opium dla ludu”.

Ks. Kobyliński w podsumowaniu swojej rozprawy wskazuje tylko na kierunki dalszych badań nad ruchem charyzmatycznym (jest to przecież rozprawa naukowa z zakresu etyki). W jego wystąpieniach w mediach (nie do wszystkich z nich dotarłem) nie znalazłem jakichś wskazówek odnoszących się do tego, w jaki sposób Kościół polski powinien zareagować na te niebezpieczeństwa. Niektóre jego wypowiedzi mają jednak taki charakter, że można potraktować je jako pewne sugestie.

I tak np. w wywiadzie, którego udzielił w lipcu 2015 r. czasopismu „Polska The Times”, charakteryzując skutki działania ruchu charyzmatycznego w Kościele polskim, powiedział: „Następuje głęboka banalizacja religii. Czasami nawet kompromitacja. Jeśli w religii odrzucamy fundament racjonalny, to cofamy się do religijności mitycznej”.

W tym samym wywiadzie stwierdził: „To jest wojna religijna nowej generacji, hybrydowa wojna religijna, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie znało”.

Wojna to znaczy, że ktoś nas podstępnie atakuje, by zniszczyć nasz Kościół i naszą wiarę. Czy wiemy, kim jest ten wróg? Nie bardzo go widać. „Żołnierze” przeciwnej strony to zwykli polscy katolicy poszukujący pogłębienia swojej wiary. Oni najczęściej nie zdają sobie sprawy z tego, że są takimi „żołnierzami”. Kto za tym ruchem, za tą armią mającą nas zniszczyć, stoi? Kto ma tu interes? Dla kogo charakterystyczne są takie podstępne metody, podskórne działanie, strojenie się w cudze piórka? Odpowiedź wydaje się prosta: masoneria, różokrzyżowcy i same, działające bezpośrednio i cierpliwie, demony.

Opublikowano Charyzmatycy, Masoneria polska 2018 | 2 Komentarze

Podróż w czasie: ludzi w kościele

Gdy wszedłem dziś do kościoła przed Mszą św. i rozejrzałem się wpadł mi do głowy pomysł nowelki. Zapewne jej nigdy nie napiszę, ale przedstawię Państwu jej szkic.

Pewien człowiek żyjący w latach trzydziestych dwudziestego wieku stracił przytomność. Odzyskał ja w 2018 r., w dniu 10 czerwca w jednym z kościołów warszawskich podczas niedzielnej Mszy Świętej rozpoczynającej się o godz. 11.00. Rozejrzał się po ludziach i zanotował, ze zdziwieniem w pamięci.

Warszawski kościół, niedziela, dziwne. Na Mszy Świętej jest trzech mężczyzn z klasy średniej, bo są w garniturach letnich. Tylko dlaczego dwóch z nich nie ma krawatów? Jest jeden przedsiębiorca pogrzebowy. To ten mężczyzna w czarnym garniturze. Tylko dlaczego on nie ma krawata? I skąd się tu wziął. To nie jest przecież Msza Święta pogrzebowa. Są cztery damy, bo tak są ubrane i mają kapelusze. Dlaczego tylko jedna ma koronkowe rękawiczki? Jest kilka kobiet, które ubrane są jak damy, ale nie mają kapeluszy. Dlaczego? Jest sporo małoletnich chłopców w krótkich spodenkach. Dlaczego wielu z nich ma takie stare twarze? Dlaczego niektórzy z nich wyglądają jakby mieli pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat. Jest sporo panien służących. Dlaczego niektóre z nich mają na sobie stroje robocze? Widzę dużo robotników i robotnic i innych przedstawicieli proletariatu miejskiego. Niektórzy nie zdążyli się przebrać i przyszli prosto z fabryki. Skąd tylu w Warszawie włościan? Niektórzy przyszli prosto od pługa. Niektórzy ubrali się jakoś bardziej odświętnie, ale poznać ich po tym, że są w samych koszulach i te koszule nie są wpuszczone w spodnie.

Opublikowano Aktualny stan Polski | 1 komentarz