Czym jest Liga Muzułmańska? – fragment najnowszej książki Stanisława Krajskiego pt. „Islamizacja Polski”

Islamizacja PolskiJedną z najbardziej aktywnych, zarejestrowanych w Polsce organizacji wyznawców islamu jest Liga Muzułmańska RP. Czy reprezentuje ona islamski fundamentalizm? Czy jej doktryna różni się od doktryny Państwa Islamskiego?
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydaje biuletyn o nazwie „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. W nr 5 tego biuletynu z 2011 r. znajdujemy ekspertyzę Krzysztofa Izaka pt. „Zagrożenie terroryzmem i ekstremizmem w Europie na podstawie wybranych przykładów. Teraźniejszość, prognoza ewolucji i kierunki rozwoju”.
W tekście tym czytamy: „. Nie można wykluczyć, że część środowisk muzułmańskich zwróci się w kierunku idei krzewionych przez Muhammada Abduha oraz byłych i obecnych umiarkowanych przywódców ruchu Braci Muzułmanów: Hassana al-Bannę, Umara Tilimsaniego, Muhammada Akefa, Jusufa Kardawiego czy Tarika Ramadana. Są oni zwolennikami powolnych, pokojowych zmian społecznych i politycznych. Liczyć się należy ze wzrostem aktywności organizacji skupionych we FIOE: centrów islamskich, stowarzyszeń i tzw. instytutów, w tym Ligi Muzułmańskiej w RP, a więc organizacji znajdujących się pod silnym ideologicznym wpływem Braci Muzułmanów (wytłuszczenie – S. K.). Raczej nie będzie temu towarzyszył rozgłos medialny, aby nie wzbudzać niepokoju władz państwowych. Już obecnie zwraca uwagę niezwykła dbałość FIOE o budowę poprawnego wizerunku organizacji zaangażowanej w dialog między religijny i integrację Europejczyków z muzułmańskimi mniejszościami. W wielu przypadkach są to jednak tylko pozory, mijające się z rzeczywistymi celami działalności. Dowodów na to nie brakuje. Z jednej strony organizacja publikuje artykuły i książki mające rozwijać dialog między islamem a Zachodem, z drugiej rozpowszechnia prace Sajjida Kutba i „Risalet al-Ichwan” („Przesłanie Braci”) – organ medialny Braci Muzułmanów. (…) W kontaktach z mediami przedstawiciele organizacji związanych z FIOE niejednokrotnie starają się kreować atmosferę współpracy z władzami państwowymi czy też lokalnymi, lecz ich rzeczywista działalność zmierza w kierunku reislamizacji i religijnej radykalizacji europejskich muzułmanów”.
Dodajmy, że „pod silnym ideologicznym wpływem Braci Muzułmanów” był Usama ibn Ladin (Osama bin Laden) i jego następca w Al Kaidzie Ajman az-Zawahiri.
Oto fragment streszczenia referatu prof. dr hab. Selima Chazbijewicza (przez wiele lat był prezesem Związku Tatarów w Polsce) pt. „Doktryna polityczna Hasana al-Banny i Braci Muzułmanów w kontekście europejskich doktryn politycznych”: „Porównuje również jego doktrynę (Hasana al-Banny – dop. S. K) z równolegle rodzącymi się w Europie doktrynami włoskiego faszyzmu, doktryny Antonio Salazara (…) Na tym tle doktryna Al-Banny jawi się jako wręcz klasyczny produkt ideologiczny swoich czasów, który później został uzupełniony przez kontynuatorów i następców, jak Said Kutb, w kierunku ekstremistycznym i terrorystycznym”.
Pod koniec 2015 r. senator republikański z Teksasu, Ted Cruz (obrońca życia i przyjaciel Polski) przedstawił projekt ustawy mającej na celu uznanie Bractwa Muzułmańskiego za „zagraniczną organizację terrorystyczną”. „Projekt ustawy zawiera przegląd działalności terrorystycznej Bractwa, które zostało już zdelegalizowane przez rządy Egiptu, Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu i Syrii. Egipt na rządowych stronach opublikował nagrania ukazujące zaangażowanie Bractwa w terroryzm oraz ostrzegał przed lobby reprezentującym ugrupowanie w Stanach Zjednoczonych. W przygotowywanej ustawie cytowana jest wypowiedź dyrektora FBI, Roberta Muellera, który w 2011 r. oświadczył, że może potwierdzić, iż odłamy Bractwa Muzułmańskiego wspierały terroryzm zarówno w Stanach, jak i za granicą”.
Ted Cruz składając projekt ustawy powiedział: „Musimy przestać udawać, że Bractwo Muzułmańskie nie jest odpowiedzialne za terroryzm, który popiera i finansuje (…). Musimy zobaczyć, czym to ugrupowanie tak naprawdę jest. Jest ono kluczową międzynarodową organizacją, której celem jest prowadzenie brutalnego dżihadu”.
Z zamieszczonego na portalu „Pokazywarka” materiału pt. „Jakie tajemnice skrywa Liga Muzułmańska w Polsce? cz. 1” (jest to rozmowa przeprowadzona przez osobę podpisująca się jako „Cristero” z osobą podpisaną jako „Krzysztofem Sula Baranowski”) dowiadujemy się, że najważniejszą osobą w Lidze jest Yoosef Chadib. Czytamy tam: „Chadid był nauczycielem języka francuskiego najpierw w Białymstoku, później został imamem po konflikcie interesów w Poznaniu. To bardzo złożona postać. Co ciekawe, jego zdolność kredytowa pozwoliła na sfinansowanie rozbudowy meczetu w Poznaniu”; „Chadid kończył jak większość pozostałych studia w Moskwie, a potem w Paryżu”; „Liga Muzułmańska, która jest przedłużeniem władzy saudyjskiej, na wniosek Chadida” (na pytanie o to kto wydał fatwy przeciwko Baranowskiemu); „Ponad trzystu konwertytów to dobry wynik. Przede wszystkim dzięki Chadidowi. Przed nim były tylko jednostki”.
W tym momencie pada pytanie: „To dzięki niemu pojawili się neofici?”. Krzysztof „Sula” Baranowski odpowiada: „Oczywiście, głównie dzięki niemu i jego zdolnościom, których nauczył się w Moskwie. Oczywiście także strategia Ligii Muzułmańskiej, która opracowała projekt misyjny właśnie przez ultra islam: szanujemy Jezusa, hidżab nie jest ważny. Chadid nawiązał współpracę z Kościołem i co roku jest obecny w czasie obchodzonego Dnia Islamu w Kościele katolickim. (…) Chadid dał możliwość pobudowania meczetów, pozakładał gazety, rozruszał stowarzyszenia, „rekolekcje” czyli halaki, czuwania nocne w meczetach. Zaanimował centra kultury, zaprosił szkoły, księży, chasydów. Lekcje języka arabskiego czy wykłady koraniczne w meczetach dla neofitów przyciągają rzesze osób. Chadid nawiązał współpracę z uczelniami, wypowiada się na temat kobiet w islamie, robi spotkania dla nich, zaprasza media: Gazetę Wyborczą, Głos Wielkopolski, etc. Bardzo ciekawe, że cieszy się dużą sympatią środowisk SLD i Ruchu Palikota”.
Gdy dotrzemy do choćby podstawowych informacji o Lidze Muzułmańskiej natrafimy wśród nich na liczne tropy prowadzące do Arabii Saudyjskiej. Uderza tu nie tylko fakt, że Nidal Abu Tabaq, Mufti Ligii Muzułmańskiej w RP jest doradcą ambasadora Królestwa Arabii Saudyjskiej w Polsce. W 2015 r. otwarto meczet na Ochocie w Warszawie. Na portalu „Fronda” można było wtedy przeczytać: „W zbieranie pieniędzy na budowę meczetu zaangażowali się dyplomaci z krajów islamskich na czele z ambasadorem Arabii Saudyjskiej Nasserem Albreikiem. Głównym sponsorem jest prywatny dobroczyńca z Królestwa Arabii Saudyjskiej – ujawnia przewodniczący Ligi”.
Jak powstała Arabia Saudyjska? Tak opisuje to Reza Aslam w książce pt. „Nie ma boga oprócz Allaha”: „Brytyjczycy, którym zależało na panowaniu nad Zatoką Perską, zachęcili Saudyjczyków, żeby przejęli Półwysep Arabski spod panowania osmańskiego. Wspierając tę rebelię, Brytyjczycy wysłali regularne dostawy broni i pieniędzy. Pod przywództwem Abd al-Aziza (1880-1953) potomka Ibn Sauda, plan się powiódł. Wraz z zakończeniem pierwszej wojny światowej, kiedy upadło imperium osmańskie, a kalifat obalono, Ibn Saud podbił Mekkę i Medynę. Po publicznej egzekucji czterdziestu tysięcy ludzi i wprowadzeniu wahabizmu Abd al-Aziz Ibn Saud nazwał Półwysep Arabski „Królestwem Arabii Saudyjskiej”. Prymitywne plemię z Nadżd i ich purytańscy sprzymierzeńcy stali się strażnikami sanktuarium, klucznikami”.
Cóż to jest wahhabizm? Z książki pt. „Islam” autorstwa prof. Józefa Bielawskiego, założyciela Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Arabskiej i tłumacza Koranu dowiadujemy się, że założył go „pierwszy wielki reformator religijny w islamie w nowych czasach” – Muhammad Ibn Abd al-Wahhabi (ur. ok. 1700 r.). Głosił on hasła powrotu do pierwotnych źródeł islamu – Koranu i sunny.
Powracając do rozważań Aslana. Pisze on: „Prawie natychmiast (po opanowaniu na powrót Arabii Saudyjskiej przez wahhabizm – dop. S.K.) święta ziemia, gdzie Mahomet doświadczył objawienia, w cudowny sposób otrzymała kolejny dar – ropę, dającą małemu saudyjskiemu klanowi władzę nad ekonomią świata. Jego członkowie uznali, że teraz ich obowiązkiem jest odpowiedzieć na ten dar Boży, propagując purytańską doktrynę na całym świecie i oczyszczając wiarę muzułmańską raz na zawsze z religijnej i etnicznej różnorodności. Bracia Muzułmanie przybyli do Arabii Saudyjskiej we właściwym czasie. Królestwo Arabii Saudyjskiej zostało jedynym muzułmańskim krajem, w którym ulemowie („duchowni” islamscy – dop. S. K.) nie stracili panowania nad społeczeństwem. Mało tego, Arabia Saudyjska była z jednej strony państwem totalitarnym, a z drugiej bezkompromisowo wahhabickim (…). Jedyną dopuszczalną doktryną był wahhabizm, jedyną ideologią – islamski purytanizm. Każde odchylenie było brutalnie tłumione”.
W Arabii Saudyjskiej zaczął w drugiej połowie XX w. następować gwałtowny rozwój Bractwa Muzułmańskiego: „Mając nadzieję ukrócić rosnący wpływ Nassera w świecie muzułmańskim, monarchia saudyjska z otwartymi rękami przyjęła zradykalizowanych Braci Muzułmanów – nie tylko wygnanych z Egiptu, ale również z innych świeckich państw arabskich, jak Syria i Irak. Saudyjczycy dali pieniądze, wsparcie i bezpieczeństwo potrzebne Braciom, żeby mogli walczyć w swoich ojczyznach ze świeckim nacjonalizmem. Ale Bracia Muzułmanie znaleźli w Arabii Saudyjskiej nie tylko schronienie. Odkryli wahhabizm; i nie tylko oni. Setki tysięcy biedaków z całego świata muzułmańskiego zaczęło napływać do Arabii Saudyjskiej, żeby pracować na polach naftowych. Kiedy wrócili do domów, byli całkowicie zindoktrynowani w duchu religijności saudyjskiej”.
Arabia Saudyjska, jak pisze Aslan, udzielała subsydiów tylko tym, którzy przyjmowali wahhabizm, podpisywała kontrakty tylko z wahabitami, finansowała tylko meczety, szkoły, uniwersytety, organizacje, które uznawały wahhabizm. W 1962 r. powołano w Mekce Światową Ligę Muzułmańska, „której głównym celem było propagowanie wahhabizmu na całym świecie”. Od założenia Ligi system wahhabizmu przeniknął „do każdego zakątka świata islamskiego”. Doktryna wahhabicka zaczęła wyznaczać doktrynę Braci Muzułmanów, palestyńskiego Hamasu, Islamskiego Dżihadu, a i innych liczących się, islamskich organizacji.
Pamiętajmy o tym, że Usama Ibn Laden był saudyjskim milionerem, że Usama studiował na Uniwersytecie Króla Abd al-Aziza w Dżudzie w Arabii Saudyjskiej, gdzie, jak podaje Encyklopedia Britanica, zetknął się z liderami Bractwa Muzułmańskiego. Pamiętajmy również o tym, że najbliższy współpracownik Usamy i kolejny szef Al Kaidy Ajman az-Zawahiri) rozpoczynał swoją karierę w latach sześćdziesiątych w Bractwie Muzułmańskim.
Przypomnijmy to, co pisałem o Arabii Saudyjskiej w swojej książce pt. „Masoneria, islam, uchodźcy – czy czeka nas wielka apokalipsa?”.
Rząd tego państwa uznaje, „w związku z tym, że na terenie Arabii Saudyjskiej znajdują się święte miejsca islamu” (Mekka i Medyna), za swój podstawowy obowiązek realizowanie zakazu publicznego i prywatnego praktykowania innych religii niż islam. Czuwa nad tym wszechobecna Policja Religijna. Ten zakaz posunięty jest tak daleko, że ambasady krajów, na których flagach jest krzyż (np. Szwecja, Norwegia, Szwajcaria) mają zakaz ich wywieszania. Nie mogą też pojawiać się emblematy czerwonego krzyża. Gdy Arabia Saudyjska była zagrożona inwazją wojsk irackich i na jej terenie umieszczono dziesiątki tysięcy żołnierzy, głównie z USA i Wielkiej Brytanii żołnierzom nakazano przed znalezieniem się na terytorium tego państwa zdjęcie krzyżyków i medalików. Nie wpuszczono też na teren Arabii Saudyjskiej kapelanów wojskowych. W państwie tym nie ma ani jednego kościoła chrześcijańskiego.
Nienawiść do chrześcijan jest wpisana w program szkół wszelkiego typu. W podręcznikach szkolnych można przeczytać, że chrześcijanie zostali „przeklęci przez Allaha i zamienieni w małpy i świnie”, bo „przyjęli wielobóstwo”.
Policja Religijna śledzi cudzoziemskich pracowników zabraniając wspólnych chrześcijańskich modlitw czy nabożeństw w największe święta chrześcijaństwa nawet w prywatnych domach. Jeśli cudzoziemiec zostanie złapany na takich praktykach grozi mu śmierć a, w najlepszym przypadku, wieloletnie więzienie.
W 2001 r. policja aresztowała 14 chrześcijan z Etiopii i Erytrei za to, że modlili się w swoich mieszkaniach. Byli bici rękami, kopani, wieszano ich na łańcuchach, bito stalowym prętem. Po roku takiego traktowania deportowano ich, gdy wstawili się za nimi dyplomaci ich krajów.
Długi czas w więzieniu spędziło w 2010 r. 150 katolików z Filipin za udział we Mszy Św. w prywatnym mieszkaniu. Uwolniono ich pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej.
W 2008 r. jeden z funkcjonariuszy Policji Religijnej zamordował bezkarnie swoją córkę za to, że przeszła potajemnie na chrześcijaństwo. Przed śmiercią wyrwano jej język. Fatima Al-Mutairi została spalona żywcem. Przed śmiercią napisała na swoim blogu, że rodzina proponowało jej darowanie kary i życie za powrót „na łono islamu”. Nie wyparła się Chrystusa.
W 2015 r. na portalu „Rebeyla.pl” ukazało się tłumaczenie materiału opublikowanego na łamach „The Huffington Post”, autorstwa Alastair Crooke pt. „Nie można zrozumieć ISIS bez znajomości wahhabizmu w Arabii Saudyjskiej”.
W materiale tym czytamy, między innymi: „Dziś w Arabii Saudyjskiej możemy zaobserwować głęboką schizmę jeśli chodzi o wizję państwa. Podziały istnieją nie tylko w elitach, ale także w obrębie rodziny królewskiej. Są dwa stronnictwa: modernizacyjne, do którego należy król i opozycyjne. Drugie z nich wspierało bin Ladena, wspiera ISIS i jest częścią saudyjskiego establishmentu religijnego. Pierwsze z nich przywołuje historię powstania Ikhwan z 1926 r. i występuje – przynajmniej oficjalnie – przeciwko państwu islamskiemu”, drugie zaś za wszelką cenę dąży do zniszczenia szyizmu. Niestety to drugie stronnictwo zdaje się przeważać liczebnie. Saudyjski dziennik Al-Hayat opublikował w lipcu 2014 r. wyniki badań, z których wynika, że 92 % mieszkańców Arabii Saudyjskiej wierzy w to, że ISIS odnosi się do wartości islamu i islamskiego prawa. Największe wpływy państwo islamskie ma wśród młodych ludzi, których pociąga jego radykalna ideologia. Arabskie społeczeństwo tęskni do utraconej czystości wiary, którą znajduje właśnie u ISIS”.
Zasadnicze dla nas pytanie, które pojawia się w tym materiale to pytanie o różnicę pomiędzy wahhabizmem dominującym przecież w Arabii Saudyjskiej a doktryną, która zrodziła ISIS, która jest przez Państwo Islamskie głoszona i realizowana.
Odpowiedź na to pytanie zostaje przez Alastaira Crooke udzielona w taki sposób, że nie pozostawia żadnych wątpliwości: „Różnica między ówczesnymi wahhabitami a państwem islamskim jest taka, że Abd al-Wahhab uznawał trzy filary: jednego władcę, jedną władzę, jeden meczet, które odnosiły się do króla Arabii, a ISIS te trzy filary ignoruje. Jednak pod każdym innym względem jest zgodne z wahhabizmem” (wytłuszczenie S. K.).
Powróćmy jeszcze na chwile do faktu otwarcia w 2015 roku meczetu na Ochota w Warszawie. Tak komentuje to Maria Kądziela we „Wprost”: „Wahhabizm jest również oficjalną doktryną najbogatszego państwa świata muzułmańskiego, czyli Arabii Saudyjskiej, która pozostaje jednym z głównych sprzymierzeńców Stanów Zjednoczonych. Co więcej, w Warszawie niedaleko Blue City powstał nowoczesny wahhabicki meczet, fundowany przez tajemniczego inwestora właśnie z tego kraju. Trzeba jasno powiedzieć, że ukrywanie prawdy przez zachodnie media odnośnie Saudów jest porażające”.
A polskie media tego nie ukrywają?
Co nas czeka?
Ambasador Arabii Saudyjskiej w Czechach odbył krótką rozmowę z kard. Dominikiem Dudą:
Czy jesteście gotowi umrzeć za wolność i wiarę?
– Nie.
– To wasza historia jest skończona.
Czy nasza historia jest skończona?
Musimy się szybko obudzić.
Pamiętajmy też słowa Chrystusa: „…a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

Opublikowano islam, Masoneria | Dodaj komentarz

„Bo wolność – to wśród mądrych ludzi żyć, widzieć dobroć w oczach ich i szczęście” – część II

Co to jest roztropność?

To jedna z cnót kardynalnych, cnota rozumu praktycznego.

Dzięki jej posiadaniu potrafimy rozwiązywać problemy mające wymiar praktyczny w taki sposób, by rozwiązanie było praktyczne, ale nie owocowało złem – ujmujemy ich szerszy kontekst – wiele ich dalszych przyczyn i skutków.

Młoda kobieta, ładna, niewykształcona kobieta, matka kilkorga dzieci, niekochająca już swojego męża słabo zarabiającego robotnika kierując się rozsądkiem rozwiedzie się ze swoim mężem i wyjdzie za mąż za przystojnego, wykształconego młodego milionera, gdy ten zaproponuje jej małżeństwo.  Kierując się roztropnością tego nie zrobi.

Człowiek, który chciał np. w 2000 r. uzyskać kredyt na zakup mieszkania, a przedstawiciel banku powiedział mu, że może to być tylko kredyt we frankach kierując się rozsądkiem wziąłby ten kredyt, ale kierując się roztropnością już tego by nie zrobił.

Czy człowiek roztropny może świadomie i dobrowolnie odrzucić wolność? Czy może, gdy jej nie posiada, o nią nie zabiegać?

Nie może.

Św. Grzegorz Wielki podejmując problem cnót kardynalnych stwierdził, że muszą on być proporcjonalne, że nie może nastąpić rozwój jednej z nich jeśli pozostałe nie wzrosną w sposób analogiczny.

Kto zatem posiada w jakimś stopniu cnotę roztropności, posiada w tym samy stopniu cnoty sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania. Posiadając cnotę sprawiedliwości skłaniającą go do oddawania każdemu tego, co mu się należy będzie zabiegał o wolność dla siebie. Posiadając cnotę męstwa nie da się zniewolić przez czynniki negatywne (np. nie da się w taki czy inny sposób zastraszyć). Posiadając cnotę umiarkowania nie da się zniewolić przez czynniki pozytywne (np. przyjemności).

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz

„Bo wolność – to wśród mądrych ludzi żyć, widzieć dobroć w oczach ich i szczęście” – część I

Ludzie dzielą się na bezmyślnych (w ogóle nie myślą), głupich (myślą, ale w ich myśleniu nie ma logiki, konsekwencji, rozumu), ideologów (kierują się w swoim myśleniu ideologią, np. komunizmu, liberalizmu, islamu czy masonerii biorąc pod uwagę prawdę, rozsądek i roztropność tylko wtedy, gdy nie są one sprzeczne ze wskazaniami ideologii), rozsądnych, roztropnych i mądrych.

Niewolnik może być bezmyślny. Może też być głupi.

Niewolnik może się kierować w swoim myśleniu ideologią.

Każda ideologia (również te, które, jak liberalizm, mają w programie wolność) ogranicza i zniewala.

Niewolnik może być człowiekiem rozsądnym.

Cóż to jest rozsądek?

To cnota związana z myśleniem codziennym dotyczącym małych spraw, która podpowiada takie czynności i i działania, które zagwarantują uniknięcie wszelkich niebezpieczeństw, zagrożeń, przykrych sytuacji itp.

Rozsądny człowiek stojąc na pasach poczeka, nawet gdy nie widać żadnego samochodu, aż światło czerwone zmieni się na zielone.

Rozsądny człowiek, gdy nadchodzi burza schroni się w budynku, a nie uda się na wycieczkę w góry.

Rozsądny człowiek nie będzie skakał „na główkę” do wody jeśli nie wie jakie jest dno i czy nie ma tam żadnych pali.

Rozsądna starsza pani nie wpuści do mieszkania nieznanego sobie mężczyzny.

Rozsądek nie jest jednak cnotą, którą należy się kierować w „poważniejszych” sprawach.

Matka kierują się rozsądkiem będzie skłaniać dziecko, które marzy o tym by zostać reżyserem filmowym by zostało hydraulikiem, „bo to dobry i pewny fach w ręku”.

Kilka lat temu dowiedziałem się, że mój ojciec miał narzeczoną, która jednak odmówiła wyjścia za niego za mąż, bo kierując się rozsądkiem uznała, że mężczyzna, który jest alpinistą może w każdej chwili zginąć, a wtedy ona będzie nieszczęśliwa i bez środków do życia. Do śmierci żałowała tej decyzji.

Kierująca się rozsądkiem katoliczka – matka czworga dzieci, której mąż „zagląda do kieliszka” i stracił pracę rozwiedzie się z nim i ponownie wyjdzie za mąż, bo „ma prawo do szczęścia, a dzieci powinny mieć ojca”.

Adam Mickiewicz napisał: „Ludzie rozsądni okrzyknęli Rejtana głupcem i szalonym; naród nazwał go wielkim; potomność sąd narodu zatwierdziła”.

Bernard Shaw powiedział kiedyś: „Człowiek rozsądny dos­to­sowu­je się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dos­to­sować świat do siebie. Dla­tego wiel­ki postęp do­konu­je się dzięki ludziom nierozsądnym”.

Ze zdaniem „Człowiek rozsądny dos­to­sowu­je się do świata.” należy się zgodzić z jednym zastrzeżeniem: jeśli człowiek kieruje się wyłącznie rozsądkiem.

Człowiek, który kieruje się wyłącznie rozsądkiem często traci wolność lub o nią w ogóle nie zabiega.

Nasi prawicowi politycy od 1989 r. po dziś są rozsądni. Dostosowywali więc Polskę do świata (i dostosowują) i zgadzali się na to (i zgadzają), by inni ją do świata dostosowywali. W efekcie zaraz po 1989 r. nie odzyskaliśmy w pełni wolności i szybko zaczęliśmy ją tracić, tracąc niepodległość, suwerenność, majątek narodowy, gospodarkę, ponosząc olbrzymie straty we wszystkich dziedzinach.

Znaczna część polskiego społeczeństwa kierując się zdrowym rozsądkiem wspierała te formacje polityczne (SLD, PO itd.), które deklarowały w najwyższym stopniu zdrowy rozsądek (dostosowywanie się do świata, do globalizmu, wpuszczenie na teren Polski obcych banków i koncernów, zezwolenie na nieograniczony import, przyjęcie pieniądza fiducjarnego, który jest emitowany przez polskie państwo tylko w kilku procentach i pozostaje poz polską kontrolą oraz nie posiada obiektywnej wartości, wstąpienie do Unii Europejskiej i poddawanie się w zasadzie bez zastrzeżeń jej nakazom).

W Polsce jest coraz więcej ludzi kierujących się wyłącznie zdrowym rozsądkiem (ludzi, którzy rezygnują z wolności, nie bronią jej, nie zabiegają o nią). Coraz mniej Polaków próbuje prowadzić działalność gospodarczą na własną rękę, lecz szuka „dobrej” pracy najemnej (najchętniej w zachodnim koncernie).

Jak skomentować zdania: „Człowiek nierozsądny usiłuje dos­to­sować świat do siebie. Dla­tego wiel­ki postęp do­konu­je się dzięki ludziom nierozsądnym”.

Nie wolno rezygnować z rozsądku. Jego brak rodzi głupotę i zło. Musi on jednak mieć swoje granice. Nie wkraczać tam, gdzie powinna decydować roztropność i tam, gdzie powinna decydować mądrość.

Świat, w którym żyjemy to w istocie dwa światy: świat stworzony przez Boga i świat skonstruowany przez człowieka.

Czlowiek, który próbuje zmieniać, poprawiać świat stworzony przez Boga jest głupcem, działa w istocie przeciwko sobie.

To wszystko, co człowiek robi, Arystoteles, a za nim św. Tomasz z Akwinu, nazywali sztuką i mówili: sztuka naśladuje naturę (świat stworzony przez Boga).

Tak więc świat człowieka powinien być tak konstruowany by naśladując świat stworzony przez Boga być z nim w symbiozie i stanowić tylko swoiste jego przedłużenie.

Czy powinniśmy dostosowywać świat do siebie?

Do siebie to znaczy do czego i w jaki sposób?

Na pewno nie powinniśmy dostosowywać świata do wymyślonych przez siebie idei, do swoich zachcianek, fantazji i majaków.

Tak robią ideolodzy. Taką zmianę świata proponował stary lewak i mason Bernard Shaw.

Świata nie powinni zmieniać ludzie nierozsądni, bo będzie „zgrzyt i płacz”, będzie to co oni nazywają postępem.

Świat powinien być zmieniany przez ludzi rozsądnych, którzy jednak pragną wolności, prawdy, dobra, miłości i szczęścia – którzy są roztropni i którzy kierują się mądrością.

Powinniśmy kształtować i zmieniać nasz ludzki świat tak, by wciąż był w kręgu prawdy i dobra, by wciąż służył naszej wolności, naszej miłości i wzrastaniu w mądrości – naszemu szczęściu.

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz

„Wolność – to ta najjaśniejsza z gwiazd, promyk słońca w gęsty las, nadzieja

Niewolnicy nie patrzą w niebo, zawsze są w gestym i ciemnym lesie. Niewiele widzą i nie mają nadziei.

Wolność rodzi nadzieję. Stajemy się przecież w niej i z nią kowalami swojego losu. Ta nadzieja sprawia, że przestajemy być bierni. Patrzymy w „niebo” i idziemy tam, gdzie wolność wskazuje nam drogi. Nie jesteśmy w ciemności. Świat, choć może pozostawać dla nas nadal „ciemnym lasem” zaczyna być przez naszą wolność rozświetlany. Możemy „iść”. Widzimy drogę. Nie zabłądzimy.

Wolny człowiek odnajduje swoje miejsce w świecie i zmienia go tak, by był mu przyjazny.

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz

„Bo wolność – to nie cel, lecz szansa by spełnić najpiękniejsze sny, marzenia”

Wolność nigdy nie jest celem czy wartością samą w sobie.

Jest sytuacją, w której możemy spełnić nasze najpiękniejsze sny i marzenia.

Gdy osiągamy wolność musimy mieć sny i marzenia i to nie byle jakie – małe, prozaiczne, zwykłe.

Muszą być odważne, wielkie – najpiękniejsze.

Czy dzisiaj Polacy jako jednostki i jako naród mają takie sny i marzenia?

Cóż to są sny?

Nie chodzi tu oczywiście o nocne majaki.

Sny to wielkie i śmiałe wizje.

To wizje, które zmieniają porządek, zmieniają ludzki świat, często diametralnie, które często zakładają całkowite zburzenie tego, co dla ciurów jest czymś czego nie da się zmienić.

Cóż to są marzenia?

Nie chodzi tu o rojenia i fantazje. Panienka, która wyobraża sobie, że przyjedzie po nią na białem koniu książę z bajki nie ma marzeń, a tylko fantazjuje. Biedak, który pragnie wygrać miliony w totolotka i wyobraża sobie, co zrobiłby z tymi pieniędzmi nie ma marzeń tylko fantazjuje.

Jeśli zapytamy młodego człowieka z biednej rodziny, czego tak naprawdę chciałby w życiu, to on może odpowiedzieć: moim marzeniem jest opłynięcie świata statkiem i namalowanie obrazu 10 na 20 metrów pt. „Chrzest Polski”. To są marzenia, które wolny człowiek, człowiek wielkiego formatu i zdeterminowany, konsekwentny, może zrealizować.

Marzenia to projekty konkretów ponadprzeciętne, projekty, które jesteśmy w stanie zrealizować, gdy pozbędziemy się natury niewolnika, gdy przestaniemy być ciurami.

Polacy jako naród powinni mieć swojej sny i marzenia i w oparciu o nie kształtować swoją przyszłość.

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz

„Wolność to diament do oszlifowania, a zabłyśnie blaskiem nie do opisania”

Wolność to „skrzypce”, na których trzeba umieć „grać” – to narzędzie, którego można nie użyć, które można źle użyć, które, gdy użyjemy je w sposób właściwy spowoduje, że będziemy mogli „zagrać” piękną melodię.

Wolność to rownież „diament” – pewien nasz stan i stan naszego życia.

Jeśli będziemy szli alejką w parku wysypaną żwirem, wyjmiemy z kieszeni diament i rzucimy go na ten żwir pewnie go już nie odnajdziemy. Nie będzie się bowiem różnił wyglądem od pozostałych kamyków. To przeciec mały, szary, matowy kamyk – kamyk, wydawałoby się, jak wszystkie inne.

Być może z tego powodu tak wielu ludzi i tak wiele narodów (jak np.narody Zachodniej Europy) zgubiło wolność lub (głupio) wyrzuciło ją na śmietnik.

Trzeba wiedzieć, że ten kamyk jest niezwykły, że ma wielką wartość i niepowtarzalne właściwości.

Trzeba wiedzieć, że należy go oszlifować i to tak, by go nie uszkodzić i to tak, by wydobyć całą drzemiąca w nim moc, całe jego piękno.

Jeśli nam się to uda kamyk zabłyśnie i będzie to blask „nie do opisania”.

Brylant to najpiękniejszy z kamieni szlachetnych. Nie można go jednak zamknąć w sejfie jubilera czy wystawić na widok publiczny na kawałku irchy.

Brylant potrzebuje odpowiedniej oprawy, piękniej oprawy, która go w najwłaściwszy sposób eksponuje.

Jeśli w wyniku tego jego oprawiania powstanie naszyjnik powinien on zawisnąć na szyi pięknej kobiety, która zawiesi go, gdy będzie w pięknej sukni udawać się do opery.

Jeśli w wyniku tego oprawiania stanie się częścią monstrancji powinna ona stanąć na ołtarzu katolickiego, starego i pięknego kościoła i stanowić część tego wielkiego wydarzenia jakim jest Msza Święta.

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz

„Wolność to skrzypce” – dopowiedzenie

Ktoś, człowiek lub naród, może wypracować sobie lub otrzymać w prezencie (np. od rodziców) najpiękniejszy dar – wolność fizyczną – wolno w przestrzeni, w czasie, w perspektywie działania i perspektywie finansowej, otrzymać te „skrzypce” i zmarnować ten dar.

Może „rzucić je w kąt”, bo nie chce na nich „grać”.

Może nie umieć na nich „grać”, ale „grać” będzie i spowoduje to tylko „pisk i płacz”.

Jak zostać mistrzem „gry” na tych „skrzypach”?

Trzeba wiedzieć czym są i jako „melodia” jest najpiękniejsza, znać tę „melodię”.

Trzeba chcieć ją „zagrać”. Trzeba uczyć się „gry” na tych „skrzypcach”.

Wolność to nie jest łatwa rzecz. Wszystko co wielkie, piękne i wspaniałe jest trudne.

Trzeba mieć to, co Grechuta nazywa odpornością serca.

Trzeba wypracować zatem cnoty kardynalne: męstwo (by nie poddawać się bodźcom negatywnym), umiarkowanie (by nie poddawać się pokusom), sprawiedliwość (by zawsze zrobić to, co należy, sobie i innym oddać to, co się należy), roztropność (umieć przewidzieć skutki swoich działań).

Ponadto trzeba zdobyć (wypracować) cnotę cnót – mądrość (umiejętnie scalać prawdę i wszystko inne z dobrem, postępować tak, by nasze działania, nawet w wieloletnim przeciągu czasu, zawsze owocowały wolnością i dobrem tym, co nam i innym służy w najwaźniejszych, najistniejszych wymiarach.

Opublikowano wolność | Dodaj komentarz